Wyspy Galapagos!
Nawet nam się to nie marzyło. Naprawdę. Wyspy Galapagos były czymś tak odległym, tak legendarnym i tak abstrakcyjnym, że marzenia o znalezieniu się tutaj były równie abstrakcyjne. Teraz stoimy na kotwicy w Academy Bay, rzuca nami jak na żadnym dotychczasowym kotwicowisku i dalej nie możemy uwierzyć, że tu jesteśmy!
Wypływając z Panamy mieliśmy przed sobą ponad 900 mil. Pierwsza połowa to jeszcze strefa konwergencji tropikalnej, ITCZ (Intertropical Convergence Zone). To oznacza brak wiatru przeplatany silnymi szkwałami burzowymi z dużą ilością wyładowań elektrycznych. Po jednym z takich szkwałów przestał nam działać nasz ukochany samoster wiatrowy i już do Galapagos sterowaliśmy ręcznie. Potrafiliśmy zrobić na dobę 37 mil… Nieco nad równikiem weszliśmy już w strefę bardziej stałych wiatrów, ale za to wiatrów przeciwnych. W sumie płynęliśmy dwa tygodnie. Niemal całą drogę towarzyszyły nam różne ptaki. Nawet do sześciu jednocześnie. Trzy odmiany głuptaków i rybitwa wąsata. Padły nam telefony, więc nie ma zdjęć, ale poszukajcie w necie, jak wyglądała…





Po zakotwiczeniu trzeba było zrobić oficjalną odprawę. Nasz agent przypłynął z siódemką oficjeli. Na łódce zmieściło się czworo. Dość skomplikowane formalności trwały 40 minut. No i jesteśmy tu oficjalnie.
Dzisiaj, po wyspaniu się, zrobiliśmy sobie spacerek po mieście. Puerto Ayora wygląda na czyste i schludne miasteczko z supermarketem, restauracjami, nowoczesnym kościółkiem, psami, pelikanami, jaszczurami i fokami. Jutro planujemy pracę przy łódce, a pojutrze ciąg dalszy zwiedzania…

![Pierwszy taki przypadek od lat! Rekin olbrzymi w Chorwacji [wideo] rekin w Chorwacji](https://nowezagle.pl/wp-content/uploads/2021/03/Rekin-4-1-100x100.jpg)









