Reklama
Reklama

Autor 03:17 Felietony, Strefa 77, Żeglarstwo

“Strefa 77”: koniec sezonu – początek sezonu…

Za nami ostatnie w tym sezonie krajowe regaty. Tradycyjnie była to Błękitna Wstęga Zatoki Gdańskiej. Od kilku lat kończymy tu krajowe starty i pływamy w formule 77 Racing & Friends.

Tekst Piotr Tarnacki
zdjęcia materiały prasowe Team 77 Racing

Wynik więc ma zupełnie drugorzędne znaczenie. Jedyny raz w sezonie! Mam chwilę na to, żeby się odprężyć, pocieszyć z żeglarstwa bardziej turystycznego i czasami oddać ster.

To było dobre zakończenie tego wyjątkowego czasu. Jeszcze pół roku temu nikt z nas nie wiedział, czy jakiekolwiek regaty się odbędą. Prognozy były – delikatnie mówiąc – mało optymistyczne. Dla mnie to jedne z najtrudniejszych miesięcy w karierze. Od kilkunastu lat żyję według planu, który wyznacza kalendarz regatowy, a ten ciągle się zmieniał i ciężko było wyznaczyć perspektywę.

Szczęśliwie prawie wszystko się udało. Rozpoczęliśmy regatami we Włocławku, później był Olsztyn i Poznań w klasie Micro. Razem z Grzegorzem Banaszczykiem i Bartkiem Makałą wygraliśmy we wszystkich tych zawodach. Przy okazji muszę podkreślić, że regaty w Polsce w naszej klasie organizowane są na naprawdę wysokim poziomie. W każdym z tych miejsc spotykamy świetnych ludzi, profesjonalistów w swoich dziedzinach. Później wystartowałam jeszcze w Gdańsku na jachcie „Elessar“ z Markiem Turowskim i mimo, że nie dawaliśmy sobie dużych szans, ponieważ Bavaria nie jest regatowa, to trzydniowe ściganie w Mistrzostwach Polski ORC skończyliśmy na drugiej pozycji.

Był jeszcze żeglarski festiwal Volvo Gdynia Sailing Days, niestety, bez mistrzostw świata w klasie Micro, ale za to z kolejną wygraną. Dwa tygodnie później przenieśliśmy się do Płocka na Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Micro Orlen Cup 2020. I tu nasz plan został wykonany w 100 procentach. Wygraliśmy wszystkie wyścigi. Podejmowaliśmy szybkie i dobre decyzje, co zaprocentowało zwycięstwami na mecie.

W zupełnie innych warunkach, już na jachcie klasy Melges 20, pływaliśmy z Markiem Turowskim i Łukaszem Paszko, podczas Błękitnej Wstęgi Zalewu Włocławskiego. Lubię ścigać się we Włocławku, bo nigdy nie wiem czego się tu można spodziewać. W ten weekend dość nieoczekiwanie pojawił się bardzo silny wiatr i do tego prawie cały czas mocno padało! Jednak każdy żeglarz wie, że o takich niedogodnościach szybko się zapomina…

Po zakończeniu sezonu w Gdyni mam chwilę na przepracowanie wniosków przed kolejną rundą Pucharu Europy Micro. Teraz przenosimy się za granicę. Za kilka dni planujemy start we Francji na jachcie klasy Micro, a w grudniu rozpoczynamy Monaco Winter Series w klasie Melges 20. Bardzo ważne jest dla mnie, aby tak ułożyć kalendarz regatowy, żeby ani na chwilę nie stracić motywacji i celu. Mam nadzieję, że sytuacja pandemiczna COVID19 pozwoli zrealizować ten plan w stu procentach.

(Visited 125 times, 4 visits today)
Tagi: , , , Last modified: 9 listopada, 2020

Partnerzy serwisu

Zamknij