Reklama

Autor 00:59 Żeglarstwo

Festiwal Wisły – impreza totalna

Na tym corocznym święcie Wisły, bo tak wielu widzów i uczestników Festiwal Wisły nazywa, można być pewnym jednego – obejrzymy najwyżej dziesięć procent programu i stale będziemy musieli wybierać, decydować, przemieszczać się wzdłuż nadwiślańskich bulwarów zastawionych stoiskami edukacyjnymi, gastronomicznymi, rękodzielniczymi.

Tekst i zdjęcia Jacek Kiełpiński

Tu publiczność ma być zaskakiwana tematyką, obowiązuje różnorodność. Przykład? Podczas tegorocznego FW21 rozkręcano zabawę w centrum Torunia barwnym korowodem flisackim ciągnącym od Wisły, nawiązującym do dawnego zwyczaju frycowego. To klimat zbliżony do radosnej libacji. A dzień wcześniej uroczyście otwierano i przypominano drogę wodną do Santiago de Compostela – Camino de Vistula. W ramach FW21 przemierzył Polskę Flis św. Jakuba z figurą świętego, która za rok drogą morską dotrze do Hiszpanii. A to, przyznajmy, zupełnie inny klimat, daleki od radości ze zbliżającej się imprezy za pieniądze fryca. Tym razem na scenie ksiądz i wypowiedzi o sprawach duchowych. Na Festiwalu Wisły wszystko, co związane z tą wspaniałą rzeką, może się pojawić. Organizatorzy mówią wprost: czerpiemy z wiślanego dziedzictwa, z historii i kultury miast nadwiślańskich. A to skarbnica nieprzebrana.

Niewątpliwą atrakcją tegorocznej, trzydniowej, edycji odbywającej się od 13 do 15 sierpnia, we Włocławku i Toruniu, była nasuta. Przed tym Festiwalem tylko nieliczni specjaliści zajmujący się szkutnictwem w dawnych wiekach znali to słowo. Okazuje się, że właśnie taki statek rzeczno-morski przedstawia bezcenna polichromia z toruńskiego kościoła Marii Panny. Jest to najstarsze realistyczne odwzorowanie statku rzecznego z połowy XV wieku. Podczas tegorocznego Festiwalu Wisły nasuta pojawiła się na Wiśle. Z pietyzmem została wykonana przez grupę naukowców, pasjonatów i szkutników. Stała się okrętem flagowym Festiwalu Wisły. Podczas uroczystego chrztu przy toruńskim bulwarze nadano nazwę tej trzynastometrowej jednostce – Copernicus.

Znakomicie w tym roku udały się 56. Długodystansowe Regaty na Wiśle organizowane przez Toruński Okręgowy Związek Żeglarski. Zawodnicy finiszowali na barwnym tle drewnianych łodzi i statków rzecznych, przy zapełnionych publicznością bulwarach. A niedzielne regaty o puchar prezydenta Torunia były pokazem filozofii przyświęcającej założycielom miasta akurat w tym miejscu. W Toruniu Wisła płynie ze wschodu na zachód, a wiatry wieją najczęściej zachodnie. To ogromnie ułatwia poruszanie się na żaglach. Podczas regat między mostami wiele załóg płynęło rozłożywszy żagle na motyla pod prąd rzeki. Pływali też tak wikingowie.

Były dość egzotyczne, wysmakowane ciekawostki, jak choćby wyścig Marcina Gienieczki, wzbudzającego wiele kontrowersji zdobywcy Amazonki w canoe, z Markiem Byliniakiem twórcą niewielkich dłubanek, którymi porusza się po Wiśle ze sprawnością Indianina. Między toruńskimi mostami wygrał Gienieczko, a ostatecznie obaj panowie na środki rzeki wpadli sobie w ramiona i oblali szampanem.

Nie zabrakło oczywiście przepływania Wisły wpław. To stały punkt programu każdej kolejne edycji tej imprezy. Tym, razem było wyjątkowo ciężko. Wyższy poziom wody w rzece sprawił, że interweniować musiały służby ratownicze. Aż 19 z 36 pływaków trzeba było skuterem wodnym ściągać na brzeg, bo spływali w kierunku Bydgoszczy.

Niewątpliwą atrakcją, na jaką czeka publiczność, są parady dzienne, szczególnie te z bębnami na wodzie, oraz nocne. Tu świetnie prezentuje się Włocławek. Dysponuje doskonałą scenerią – tłem jest efektownie oświetlony most.

W tym roku łącznie 1500 osób mogło przepłynąć się drewnianymi łodziami i statkami biorącymi udział w imprezie. To dla wielu wiślana inicjacja, która może skutkować zakochaniem się w rzece. Były rejsy specjalne dla dzieci, dla ludzi lubiących poezję, dla… śpiewaków. W Festiwal Wisły wpleciono galę Nagrody Przyjaznego Brzegu. Odbywały się koncerty. Unosiły się zapachy pochodzące z licznych stoisk z nadwiślańskim jadłem, na ogniskach smażono ryby…

Jak zapewniają organizatorzy, w Festiwalu Wisły chodzi po pierwsze o stworzenie klimatu. O próbę przeniesienia w czasie, do okresu wielkości Wisły, gdy była największym traktem handlowym świata, do rzeki wypełnionej statkami, z nabrzeżami tętniącymi życiem, portowym gwarem. Do tego dochodzi naukowo udowodnione pozytywne oddziaływanie wody na organizm człowieka. Nad rzeką czujemy się ogólnie lepiej.

Tegoroczny Festiwal Wisły był piątą edycją tej imprezy. Organizatorzy nie kryją, że chcą ją rozwijać i… zawijać do kolejnych nadwiślańskich miast i mniejszych ośrodków. Wisła jest na tyle czysta i atrakcyjna, że powinno się udać. Wisła wraca w wielkim stylu? Najwyraźniej. Przecież już wiele lat temu naukowcy dostrzegli, że rzeka ta znajduje się obecnie w takiej sytuacji, jak Tatry w XIX wieku, tuż przed masowym ich odkryciem. Tłumy na Festiwalu Wisły 2021 dowodzą, że coś chyba w tym jest.

(Visited 181 times, 1 visits today)
Tagi: , , , Last modified: 7 września, 2021

Partnerzy serwisu

Zamknij