Reklama

Autor 21:14 Polecane

Gdy już założymy cumy: Madera

Zapewne wielu z Was dokonało już wyboru, dokąd pożeglować w tym roku. Nie zawsze jednak wiemy, co na nas czeka w docelowym miejscu. Rozpoczynamy więc cykl opisujący niektóre popularne miejsca i kierunki chętnie odwiedzane przez żeglarzy.

Tekst: Piotr Jodkowski
Zdjęcia: Shutterstock

Na początek…
Santa Madeira: Tak autochtoni określają swój maleńki kawałek świata, który niecałe dziewięćset tysięcy lat temu wynurzył się nagle z głębin Atlantyku. Zawrzało, zahuczało, ocean spowiły hektolitry pary i podwodny wulkan wypluł Maderę oraz kilka okolicznych wysepek. Rzecz wydarzyła się niespełna czterysta mil morskich na zachód od wybrzeży Afryki i nieco ponad dwieście na północ od Wysp Kanaryjskich. W skład archipelagu, oprócz wyspy-matki wchodzą jeszcze Wyspy Pustynne (kierunek SE) oraz Porto Santo (NE). Ta ostatnia jest obowiązkowym punktem zwiedzania, szczególnie jeśli dopływamy od strony Europy.

CHARAKTER

Sama Madera liczy zaledwie 801 kilometrów kwadratowych i w całości zbudowana jest z lawy. Najwyższy szczyt – Pico Ruivo, mierzy 1862 metry nad poziomem morza i często przykryty jest gęstą czapą chmur. Pamiętajcie o tym wybierając się na wycieczkę w interior, gdyż pogoda jak to w górach, bywa naprawdę kapryśna. W ciągu dosłownie kilkunastu minut, tropikalne słońce potrafi ustąpić miejsca rzęsistej ulewie. I na odwrót. Średnia temperatura w ciągu dnia waha się od 19oC (styczeń/luty) do 26oC (sierpień/wrzesień), nocą spada zaledwie o kilka stopni. Zwiedzanie wyspy polecam odbyć wynajętym samochodem, za który zapłacicie ok. 50 Euro/dzień (Renault Clio). Wiele atrakcji znajduje się bowiem w głębi lądu lub na północnej stronie wyspy, gdzie z uwagi na potężne fale przybojowe i strome klify, nie znajdziecie żadnej mariny. W tym miejscu znowu wspomnieć trzeba o górskim charakterze wyspy, gdyż tamtejsze strome i wąskie serpentyny wymagają pewnej wprawy za kółkiem.

NA LĄDZIE

Pomimo skromnych rozmiarów, Madera oferuje ogrom atrakcji. Dość powiedzieć, że była ulubionym miejscem urlopowym marszałka Józefa Piłsudskiego, którego popiersie stoi w centralnym miejscu Funchal – stolicy wyspy, zaledwie kilkadziesiąt metrów od pomnika św. Jana Pawła II. A skoro już o pomnikach, w zasięgu kilku minut spaceru znajdziecie tam również Cesarzową Sissi, Nelsona Mandelę, a także Cristiano Ronaldo, który urodził się właśnie w Funchal. Do miłośników wyspy należeli też król Władysław III Warneńczyk, cesarz Karol I Habsburg, Krzysztof Kolumb, Ernest Hemingway oraz sir Winston Churchil. Oprócz fenomenalnych miejsc widokowych, urokliwych uliczek i dziesiątek romantycznych kawiarenek, szczególnie warto odwiedzić „Grutas de Centro Vulcanismo” – muzeum wulkanicznej historii wyspy w São Vicente. Za kilka Euro zostaniecie przeniesieni na ponad godzinę do wnętrza wulkanu. Zwiedzicie labirynt jaskiń, zobaczycie erupcję, a także obejrzycie dwa kilkunastominutowe filmy. Wierzcie mi, warto. W Canical znajdziecie muzeum wielorybnictwa, a w Santanie „Parque Temático” – muzeum nauki, historii i kultury. Ciekawą propozycją jest również przejażdżka kolejką linową Funchal-Monte lub jej bardziej ekstremalną siostrą – Achadas da Cruz. Koniecznie spróbujcie też Ponchy – lokalnego trunku.

POD ŻAGLAMI

Żeglarsko archipelag nie nastręcza wiele trudności. Kluczowe jest posiadanie dokładnej i aktualnej mapy oraz skrupulatne przeliczanie pływów – uwaga: Standard Port dla Madery to Casablanca. Wody wokół wyspy kryją kilka niespodzianek, które choć niewidoczne gołym okiem są bardzo dobrze oznaczone w pomocach nawigacyjnych. Mariny znajdują się jedynie na południowej stronie wyspy. Są ciasne i często trudno znaleźć miejsce, jachty stają rufą do kei z dziobem na boi lub mooringu. Większe jednostki cumują alongside, często po dwa lub trzy do burty. Obsługa marin jest niezwykle pomocna, zdarza się, że wychodzą RIB-em widząc maszt zbliżający się do główek. Podchodząc do wyspy od strony Europy jako pierwszą ujrzycie latarnię Ilheu de Fora, a tuż za nią miejscowość Quinta do Lorde. Tu marina przeznaczona jest głównie dla jednostek do ok. 50 stóp, posiada jednak kilka miejsc dla większych jachtów. My spotkaliśmy tam nawet 20-metrowy katamaran. Uważajcie na częściowo zburzony falochron południowy i spłycenie przy czerwonej główce. Płynąc dalej na zachód traficie do Machico. To maleńki port rybacki z uroczą plażą oraz marinką dla małych łódek i motorówek. Jachtów zmieści się tu dosłownie kilka i cumują bezpośrednio do betonowej kei, co na wodach pływowych wymaga uwagi nawet podczas postoju. Atmosfera jest jednak wspaniała. Kilkadziesiąt metrów przed wejściem znajdują się podwodne skały, widoczne jedynie przy niskiej wodzie, są dobrze opisane w almanachu i na mapach. W samych główkach trzymajcie się co najmniej pięć metrów od zielonej, pod wodą leżą kolejne kamienie. Nie cumujcie też do pontonu po prawej stronie – przeznaczony jest jedynie do wyładunku dla miejscowych rybaków, którzy skwapliwie pilnują swojego miejsca. Kolejny przystanek to już stolica wyspy, wspomniane wcześniej Funchal. Marina znajduje się wewnątrz portu handlowego, osłoniętego masywnym falochronem. Spotkacie tam duże wycieczkowce. Tuż przed główkami rozstawiono nieoświetlone boje cumownicze. Uwaga w nocy, gdyż pomalowane są w ciemne „barwy maskujące”. Kolejna na zachód i ostatnia już marina głównej wyspy – Calheta, wydaje się być słabo osłonięta od fali wchodzącej w światło główek. Nie jest również polecana do podchodzenia nocą. Marina na Porto Santo także połączona jest z portem handlowym, bardzo dobrze osłoniętym. To jedyne miejsce dla jachtów na wyspie. Oprócz pomostów, wewnątrz falochronu znajdziecie kotwicowisko wyposażone w boje. Podchodząc do archipelagu od południa uważajcie na niezamieszkane Wyspy Pustynne. Wbrew temu, co twierdzi locja, nie zauważyliśmy na nich nawet jednego światła nawigacyjnego. Dodatkowej pary oczu na pokładzie wymagają również wieloryby, których u wybrzeży Madery występuje ponad 25 gatunków. Wypatrujcie ich szczególnie, jeśli w pobliżu pojawią się delfiny.

SAMOLOTEM

Jeśli nie macie tyle wolnego czasu, aby pokusić się o kilkudniową żeglugę przez ocean i będziecie czarterowali jacht na miejscu, pierwsza przygoda czeka Was już przy lądowaniu. Lotnisko na Maderze jest jedyne w swoim rodzaju. Pas startowy posadowiono na betonowych pylonach bezpośrednio nad lustrem wody. Efekt jest jeszcze większy, jeśli oglądacie je w porze przypływu, gdy podstawy podpór całkowicie zatopione są w falach oceanu. Madera to z pewnością miejsce warte polecenia, każdy znajdzie tu coś dla siebie – turystyka aktywna, zabytki, muzea, unikalna flora i fauna. Jest w czym wybierać. Będąc w Machico, odszukajcie Jose – emerytowanego marynarza, przyjaciela wszystkich ludzi morza. Nie zapomnijcie pozdrowić go ciepło od załogi „Bonawentury”, może zaprosi Was do siebie na szklaneczkę domowego wina. W miarę możliwości wyspę opuszczajcie nocą. Rozświetlone miriadami świateł zbocza wyglądają bajecznie, a widok na długo zapada w pamięć.

(Visited 135 times, 1 visits today)
Tagi: , Last modified: 26 kwietnia, 2022
Reklama

Partnerzy serwisu

Zamknij