Reklama

Autor 00:16 Sport

Jacek Siwek przed startem Rolex Fastnet Race 2021

Rolex Fastnet 2021

8 sierpnia z Cowes na brytyjskiej wyspie Wight wystartuje kolejna edycja legendarnego The Rolex Fastnet Race. Na starcie, wśród prawie pięciuset zgłoszonych załóg, aż osiem polskich, w tym również nasz zespół na 80-stopowym maxi trimaranie Ultim’Emotion2 (na zdjęciu). Tegoroczny wyścig będzie wyjątkowy pod wieloma względami.

Tekst i zdjęcia Jacek Siwek

Po raz pierwszy w historii zostanie rozegrany na nowej strasie i po raz pierwszy meta wyścigu znajdzie się poza Wielką Brytanią. Plymouth, w poprzednich latach często krytykowane za brak odpowiedniej infrastruktury i organizacji zastąpi francuski Cherbourg. Olbrzymi port mogący pomieścić wszystkich uczestników i zespół korzystający z doświadczeń zdobytych w czasie organizacji Vendee Globe, Route du Rhum, Solitaire du Figaro, Les Voiles de St. Tropez – imprez żeglarskich przyciągających dziesiątki tysięcy widzów i kibiców. Ta decyzja, budząca spore kontrowersje w Wielkiej Brytanii, zapewne była w dużym stopniu motywowana finansowo, ale odzwierciedla również bardzo silną pozycję francuskiego żeglarstwa. Oczywiście historyczne brytyjsko-francuskie animozje i lekko podniesiony po Brexicie poziom emocji nie pomagają, ale paradoksalnie taka trasa może pomóc organizacyjnie w warunkach różnic w regulacjach COVIDowych (kwarantanna, testy) między Wielka Brytanią, a Unią Europejską. Jachty z kontynentu popłyną na start wprost z Cherbourga, a brytyjskie po przecięciu linii mety wrócą prosto do domu. To może nie jest idealne rozwiązanie, ale logistycznie akceptowalne i na pewno lepsze, niż dwutygodniowa kwarantanna przed startem lub po zakończeniu wyścigu. No i oczywiście, bez względu na warunki atmosferyczne, na nowej trasie zostanie ustanowiony nowy rekord wyścigu Fastnet.

Zmiana trasy utrudni pracę nawigatorom. Do prawie zawsze bardzo zmiennych warunków pogodowych i dotychczasowych ‘zagwozdek nawigacyjnych i taktycznych’ (strefy rozgraniczenia ruchu, bardzo duża ilość statków, Portland Bill i Land’s End) dojdzie kolejna strefa rozgraniczenia ruchu i przede wszystkim słynny Alderney Race/Raz Blanchard – obszar bardzo silnego prądu pływowego osiągającego prędkość do dwunastu węzłów. Fastnet zawsze był wyścigiem trudnym nawigacyjnie i taktycznie. Na nowej, dłuższej o 90 mil, trasie będzie jeszcze trudniej.

Tradycyjnie już wyścig będzie bardzo silnie obsadzony. Wśród jachtów jednokadłubowych oczy wszystkich będą zwrócone na dopiero co zwodowanego Skorpiosa, 125-stopowe monstrum wyposażone w hydroskrzydła. Rambler 88 zawsze liczy się w walce o zwycięstwo. Aż sześć Volvo Open 70, cztery Volvo Ocean 65 i czternaście jachtów klasy IMOCA 60. To te jednostki rozstrzygną między sobą rywalizację o zwycięstwo wśród jachtów jednokadłubowych w czasie rzeczywistym. Choć przecież równie zacięta walka toczyć się będzie o wygraną w, zyskującej coraz większa popularność ze względu na świetne osiągi i relatywnie niewielki koszt, Class 40 – czterdzieści jeden jachtów, czy też wśród załóg dwuosobowych (osiemdziesiąt dziewięć załóg). Równie ciekawie będzie wśród jachtów wielokadłubowych; 19 jednostek, w tym ‘nasz’ Ultim’Emotion2. Aż trzy trimarany klasy Ultim, dwa bardzo szybkie trimarany 70-stopowe, oraz 75-stopowy Use It Again.

Ten rozgrywany od 1925 co dwa lata wyścig, zaliczany (obok Sydney-Hobart i Newport-Bermuda) do superklasyków żeglarstwa morskiego, to marzenie większości żeglarzy regatowych i amatorów. Także polskich. Na starcie w ostatnich latach zawsze stawały nasze zespoły. W tym roku także, ale warto zwrócić uwagę na jachty. Z ośmiu polskich zespołów aż cztery wystartują na jednostkach należących w swoich kategoriach do najszybszych na świecie. Są oczywiście jachty szybsze, ale dwa Volvo Open 70 (E1 i I Love Poland), Volvo Ocean 65 (Sailing Poland) i maxi trimaran (Ultim’Emotion2) to więcej, niż godna reprezentacja kraju o tak wielkich tradycjach i ambicjach morskich. Oprócz tego Kuba Szymański na Polished Manx II powalczy w klasie załóg dwuosobowych, a naszą ‘reprezentację’ dopełnią Oiler, One Way i Fujimo. W żeglarstwie pełnomorskim i oceanicznym Polacy tradycyjnie dawali się zauważyć szczególnie wśród samotników; Leonid Teliga, Krzysztof Baranowski, Henryk Jaskuła, Krystyna Chojnowska-Liskiewicz, Szymon Kuczyński, Joanna Pajkowska to nazwiska znane daleko poza granicami naszego kraju. Ale sukcesy w wyścigach załogowych to nowość. Dopiero w ostatnich latach zaczęliśmy startować na jachtach dających szanse na zajęcie dobrego miejsca w liczących się regatach. Powstały nowe projekty i inicjatywy żeglarskie. Bez kompleksów, za to dobrze przemyślane i zorganizowane. Na pierwsze efekty nie trzeba było długo czekać. Świetne starty polskich załóg w Heineken Regatta, Caribbean 600, Middle Sea Race, Sydney Hobart, Giraglia, Mistrzostwach Europy i europejskim prologu The Ocean Race zostały zauważone przez polskie i zagraniczne media. Mam nadzieję, że The Rolex Fastnet Race 2021 pozwoli nam ten trend kontynuować i przyczyni się do dalszego wzrostu popularności żeglarstwa w Polsce.

Trasa Rolex Fastnet Race 2021
Trasa Rolex Fastnet Race 2021

Na koniec poruszę dwa tematy, o które jestem często pytany.

Po pierwsze wyniki w czasie rzeczywistym vs. wyniki w czasie skorygowanym. Ponieważ temat nie jest nowy nie będę szczegółowo objaśniał tajników systemów przeliczeniowych. Ograniczę się do powiedzenia, że żaden z istniejących systemów nie obiektywizuje wyniku (i nigdy nie będzie go w pełni obiektywizował), bo jachty osiągające różne prędkości płyną w dłuższych regatach pełnomorskich na ogół w różnych warunkach wiatrowych. W uproszczeniu wiatr słabnący w trakcie kilkudniowych zmagań faworyzuje jednostki szybsze, o na ogół gorszych przelicznikach, a wiatr wzmagający się daje większe szanse jednostkom wolniejszym. W tym pierwszym przypadku jachty wolniejsze są na trasie dłużej, płyną w słabszym wietrze i pogarszają swoja średnią prędkość. W przypadku drugim po prostu jachty szybsze są już na mecie i nie mogą skorzystać z silniejszego wiatru żeby swoją średnią prędkość poprawić. I dlatego właśnie załogi szybkich oceanicznych jachtów regatowych przywiązują większą wagę do tzw. Line Honours, czyli miejsca na mecie bez oglądania się na przeliczniki. Gdybyśmy patrzyli tylko na przeliczniki to nikt nie usłyszałby nigdy o legendarnych zwycięzcach Sydney Hobart (np. Comanche lub Wild Oats), którzy po przeliczeniach rzadko mieścili się w pierwszej dwudziestce. Z kolei bez przeliczników i podziału na klasy żeglarstwo zaczęłoby przypominać F1 – walka o zwycięstwo dwóch, może trzech zespołów, a reszta stanowiąca kolorowe wprawdzie, ale jednak tylko tło. Na co w takim razie zwracać uwagę śledząc zmagania polskich zespołów ? I Love Poland, E1 i Sailing Poland będą klasyfikowane w IRC Zero. E1 ma z nich najgorszy przelicznik. I Love Poland (teoretycznie najszybszy z tej trójki) ma przelicznik najlepszy. Dodatkowo Sailing Poland będzie klasyfikowane wśród jachtów Volvo Ocean 65, w tej kategorii ma drugi najgorszy przelicznik. Z kolei w kategorii Line Honours do walki włączą się niektóre wyposażone w hydroskrzydła IMOCA 60. No i oczywiście, pozostające poza wszelką konkurencją, najszybsze trimarany.E1 i I love Poland mogą również po wyścigu podawać swoje miejsce wśród jachtów Volvo Open 70 lub nawet wszystkich Volvo, mimo, że takiej kategorii oficjalnie nie ma. I nie powinien to być powód do kpin, takie podejście ma swoje uzasadnienie. Jak się w tym połapać ? Zamiast dzielić włos na czworo przyjmijmy, że sukcesem będzie dobre miejsce w przeliczeniu, lub bez w kategorii wszystkich jachtów jednokadłubowych, lub w IRC Zero, oraz (w przypadku Sailing Poland) dodatkowo w klasie VO65. I jeśli takie dobre miejsce uda się którejś z naszych załóg zając to po prostu się z tego ucieszmy.

Wśród jachtów wielokadłubowch sytuacja jest nieco prostsza. Nasz zespół wystartuje w kategorii Open Multihull, a więc bez przeliczników. Dla nas liczyć się będzie tylko to, na którym miejscu przetniemy linię mety. Ale żeby nie było za łatwo, będziemy patrzeć na klasyfikację wszystkich jachtów, a nie tylko w naszej klasie – innymi słowy dla nas to po prostu wyścig w stawce prawie pięciuset jachtów bez przeliczników. Dlaczego ? W klasie Open Multihull oprócz nas startują tylko trzy inne jednostki; Actual, Edmond de Rotschild i Sodebo. 32-metrowe, oceaniczne, wyposażone w hydroskrzydła regatowe trimarany klasy Ultim znane z ustanawiania rekordu załogowego opłynięcia globu bez zawijania do portów. Tu nie ma wątpliwości, z wyjątkiem jakichś niewyobrażalnych kataklizmów (ultra słabowiatrowych lub ekstremalnie sztormowych warunków, awarii lub wycofania się z wyścigu wszystkich trzech jednostek) jeden z tych jachtów zwycięży nie tylko w kategorii Open Multihull, lecz także w czasie rzeczywistym w całym wyścigu i ustanowi rekord trasy. Ale także w klasie MOCRA (jachty wielokadłubowe startujące z przelicznikiem) są przynajmniej trzy jednostki mogące powalczyć o dobre miejsce; MOD70 Argo, Open70 Maserati, oraz Use It Again – bardziej znany pod wcześniejszą nazwą B&Q/Castorama, na którym Ellen MacArthur ustanowiła w 2005 rekord samotnego, bez zawijania do portów opłynięcia ziemi. Dla naszego zespołu to, po dwunastym miejscu w Sydney Hobart 2019 i trzecim w Middle Sea Race 2020, kolejny start w cyklu regat Wielkiego Szlema i przygotowanie do przyszłorocznych startów w Caribbean 600 i Newport Bermuda Race. Wielki Szlem ? To doszliśmy do drugiego punktu, który chcę poruszyć.

Określenia superklasyk, czy żeglarski Wielki Szlem nie są ugruntowane. Himalaiści mają swoje ‘Korony’ (Himalajów i Ziemi, określone obiektywnie wysokością góry), tenisiści rywalizują w turniejach Wielkiego Szlema (które to określenie odzwierciedla wysokość nagród i nabyty przez dekady prestiż turnieju). W żeglarstwie takich w miarę jasnych kryteriów nie mamy. Pół biedy z ‘superklasykiem’, bo Fastnet, Sydney Hobart i Newport Bermuda to właściwie jedyne ca. 600 milowe wyścigi pełnomorskie z tradycja sięgającą pierwszej połowy XX wieku. Ale już żeglarski Wielki Szlem to kwestia umowna. Żeglarskim Wielkim Szlemem niektórzy określają The Ocean Race, Puchar Ameryki i olimpijskie złoto, ale niektórzy wolą tutaj Żeglarską Koronę. Dyskusja jest wprawdzie nieco akademicka, bo dopóki Blair Tuke i Peter Burling (złoci medaliści olimpijscy i (dwukrotni) członkowie zwycięskiej załogi Emirates Team New Zealand w Pucharze Ameryki nie wrócą na trasę The Ocean Race i nie wygrają tego wyścigu, dopóty to wirtualne trofeum pozostanie w sferze marzeń i medialnych spekulacji. I dla takiego przypadku zarezerwujmy określenie ‘Korona’. Natomiast dla wszystkich pozostałych żeglarzy i miłośników żeglarstwa pełnomorskiego proponuję określenie Wielki Szlem na najbardziej prestiżowe i najsilniej obsadzone pełnomorskie wyścigi o długości około 600+ mil morskich, a więc Fastnet, Sydney Hobart, Newport Bermuda, Caribbean 600 i Middle Sea Race.

W The Rolex Fastnet Race 2021 wystartujemy w składzie: Małgorzata Kotańska, Artur Cąkała, Marek Woszczyk, Robert Wójcicki, Artur Litarowicz, Bertrand Jasiński, Piotr Dauksza, Jacek Siwek, Antoine Rabaste, Thomas Joffrin, Julien Jeudy.

(Visited 435 times, 1 visits today)
Tagi: , , Last modified: 7 lipca, 2021
Reklama

Partnerzy serwisu

Zamknij