Reklama
Reklama

Autor 14:59 Regaty, Żeglarstwo

Paweł Kowalski w zarządzie międzynarodowego stowarzyszenia klasy iQFoil

Paweł Kowalski, trener główny kadry narodowej seniorów Polskiego Związku Żeglarskiego, został wybrany do zarządu Międzynarodowego Stowarzyszenia Olimpijskiej Klasy iQFoil. Ta nowa windsurfingowa klasa zadebiutuje w programie igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku.

Gratulacje, wygląda na to, że polski wkład w rozwój światowego windsurfingu będzie jeszcze mocniejszy.

Dziękuję, nie ukrywam, że jestem bardzo zadowolony i zaszczycony, a zarówno przede mną, jak i przed całym stowarzyszeniem okres bardzo wytężonej pracy. Najważniejsze zadania to rozwój klasy iQFoil, która w programie igrzysk olimpijskich zastępuje zasłużonego i wysłużonego RS:X-a. Pływanie na desce z hydroskrzydłem to milowy krok do przodu, to nowoczesność i zupełnie inny wymiar windsurfingu. Zależy mi bardzo, aby klasa ta zyskała na popularności na całym świecie.

Na jakim jesteśmy aktualnie etapie, jeśli chodzi o rozwój klasy iQFoil?

Mamy klasę, która znalazła się w programie igrzysk olimpijskich. To czynnik, który już na starcie daje silny rozpęd. Po konsultacjach z szerokim gronem najlepszych zawodników na świecie, po testach, mamy wybrany sprzęt i producenta, którym jest znana i ceniona firma Starboard. Co najważniejsze, widzimy ogromny entuzjazm na świecie, mnóstwo ludzi zaczyna żeglować na folilu, zawodnicy się przesiadają z tradycyjnych desek. Ten potencjał trzeba właściwie zagospodarować, tak aby iQFoil stał się klasą powszechną, a nie elitarną i hermetyczną.

Czym będziesz zajmował się w zarządzie Międzynarodowego Stowarzyszenia Olimpijskiej Klasy iQFoil?

Podział zadań dopiero przed nami, ale taki cel główny przed nami wszystkimi to otwartość i powszechność. Nie chcemy, aby była to klasa producencka, w której to od producenta najwięcej zależy. Ma to być demokratyczna struktura dbająca o interesy zawodników, w której żeglarze i producent są partnerami, słuchają siebie wzajemnie i współpracują nad rozwojem klasy. Swoją rolę widziałbym jako koordynator wszelkich działań związanych z rywalizacją sportową – opracowanie jasnych i sprawiedliwych zasad organizacji regat, formuła wyścigów, punktacji, kalendarz imprez, kategorie wiekowe. Zależy mi na większym wyeksponowaniu kategorii młodzieżowca. Teraz jest tak, że jak zawodnik kończy wiek juniora, czyli 18 lat, to przystępuję do rywalizacji z seniorami i często następuje zderzenie ze ścianą. Nie ma zadowalających wyników, zawodnicy tracą motywację. Chciałbym, aby kategoria młodzieżowca, czyli pośrednia między juniorem a seniorem, była mocniej akcentowana na regatach, aby w tej kategorii odbywały się także regaty mistrzowskie. Uważam, że z punktu widzenia szkoleniowego to bardzo ważne.

Jak w tej chwili wygląda rozwój klasy iQFoil w Polsce?

Jak cały świat, jesteśmy na początku drogi. Główny problem to dostępność sprzętu olimpijskiego. Producent został zasypany zamówieniami z całego świata, do tego pandemia ten łańcuch dostaw zaburzyła. Nie chcieliśmy tracić czasu i do razu przystąpiliśmy do działania. Przede wszystkim trzeba wspomnieć o tym, że Polski Związek Żeglarski wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Windsurfingu wypracował koncepcję wdrożenia windsurfingu na foilu wśród zawodników stanowiących bezpośrednie zaplecze kadry seniorów. Zakupiliśmy 25 kompletów foila o parametrach bardzo zbliżonych do klasy iQFoil, dzięki czemu doposażyliśmy głównie młodych zawodników. Wielu zawodników spoza kadry też przesiadło się na foila i w efekcie, w oparciu o sprzęt nieolimpijski udało nam się stworzyć bardzo szeroką grupę zawodników ścigających się na foilu. W tym sezonie zorganizowaliśmy sporo imprez, rozegraliśmy w sumie około 140 wyścigów. Mamy oczywiście w planie zakupy docelowego sprzętu iQFoil juniorskiego i seniorskiego. Na ten moment kompletnych zestawów olimpijskich w naszym kraju jest 8, a potrzebujemy ich około 50. Zamówienia u polskiego importera są złożone, ale pandemia trochę komplikuje sytuacje.

Sytuację komplikuje też przełożenie igrzysk w Tokio na przyszły rok.

Zdecydowanie. Jest to problem nie tylko dla Polskiego Związku Żeglarskiego i kadry w windsurfingu, ale też problem dla naszych reprezentantów na igrzyska w Tokio, Zofii Klepackiej i Piotra Myszki oraz zawodników rezerwowych, czyli Radka Furmańskiego i Mai Dziarnowskiej. Jasno trzeba powiedzieć, że do Tokio priorytetem dla PZŻ jest klasa RS:X i jak najlepsze przygotowanie naszych żeglarzy, którzy mają szansę powalczyć o dobry wynik, a pewnie też i o medal, wszak to ścisła światowa czołówka. Od dobrego wyniku w Tokio zależy też poziom ministerialnego finansowania, co z kolei ma duże przełożenie na cały proces szkoleniowy. Absolutnie więc nie spychamy klasy RS:X na dalszy plan, jest to priorytet, ale równolegle rozwijamy pływanie na foilu i olimpijską klasę iQFoil. Zosia, Piotr, Radek i Maja aktualnie też próbują swoich sił na foilu i jak tylko mają możliwość, to trenują i się ścigają, niemniej oni w ten proces szkoleniowy wejdą z pewnością później niż inni zawodnicy. Są to jednak na tyle doświadczeni sportowcy, że nie powinno to dla nich stanowić wielkiego problemu. Już teraz pokazują, że świetnie radzą sobie na foilu, a gdy wejdą w systematyczny trening, będzie tylko lepiej.

Z punktu widzenia szkoleniowego, jak trudne jest dla zawodnika przejście na foila?

To jest oczywiście kwestia bardzo indywidualna, ale na poziomie zawodowym nie jest to jakimś wielkim problemem. Po prostu jedni potrzebują więcej treningu, inni mniej. Trudniejsza sprawa jest oczywiście, gdy przesiadamy się z tradycyjnej deski, np. z RS:X lub Techno na deskę z hydroskrzydłem. Ale jeśli mówimy o przesiadce z innego foila na stricte już klasę iQFoil to są niuanse. Te niuanse oczywiście na tym najwyższym, olimpijskim poziomie mają znaczenie, dlatego zależy nam, aby jak najszybciej zacząć się ścigać już na sprzęcie klasy iQFoil. Zresztą, to o czym mówię świetnie pokazały niedawne regaty na jeziorze Silvaplana w Szwajcarii. Najpierw zorganizowano mistrzostwa świata Open Foil, podczas których zawodnicy ścigali się na różnej klasy deskach z foilem. Wicemistrzem świata zostali Przemysław Miarczyński i Maja Dziarnowska. Następnie na tym samym akwenie odbyły się pierwsze w historii mistrzostwa Europy klasy iQFoil, w których blisko medalu była Maja, ale mało sprawiedliwy system wyścigów finałowych zepchnął ją na miejsce 12. Ósme miejsce zajęła Karolina Lipińska. Wśród mężczyzn Maciek Rutkowski był 9, Przemek Miarczyński 12. To pokazuje, że mamy potencjał. Niedługo też wyłonimy oficjalną kadrę narodową w klasie iQFoil i będzie to grupa zawodników przygotowująca się do imprez rangi mistrzowskiej oraz do igrzysk olimpijskich. Mamy młodzież coraz lepiej pływającą na foilu, są doświadczeni zawodnicy z klasy RS:X, jest Maciek Rutkowski ścigający się na co dzień w slalomie w zawodowym cyklu PWA. O poziom jestem spokojny.

Tekst: bezpłatne materiały prasowe PZŻ

(Visited 29 times, 1 visits today)
Tagi: , , , , , , Last modified: 6 października, 2020
Reklama

Partnerzy serwisu

Zamknij