Reklama
Reklama

Autor 14:45 Sport

Rolex Middle Sea Race 2020 – faworyci regat i szanse polskich załóg

Przed nami jesienny klasyk na wodach Morza Śródziemnego – Middle Sea Race 2020. W tym roku z udziałem kilku polskich załóg na jachtach różnych typów i wielkości. Kto, gdzie i kiedy – o tym w korespondencji Jacka Siwka – jednego z najbardziej doświadczonych polskich skiperów, specjalizujących się w startach w wyścigach klasycznych. W ubiegłym roku poprowadził jacht klasy VO70 „Maserati” w regatach Sydney-Hobart.     

Jacek Siwek: 17 października odbędzie się start znanego klasyka Rolex Middle Sea Race (RMSR) z udziałem kilku polskich zespołów, mających duże szanse na odegranie znaczącej roli. Po grudniowym starcie w Sydney Hobart i przerwie spowodowanej koronawirusem, to także powrót na morze naszego zespołu, ale tym razem na zupełnie innej jednostce.

RMSR to wyścig bardzo ceniony w Europie, a w tym roku jego atrakcyjność podnosi dodatkowo fakt, że to jedne z bardzo nielicznych w ogarniętej pandemią koronawirusa Europie regat pełnomorskich, które nie zostały odwołane.

Wprawdzie startujący w regatach żeglarze nie bardzo mają czas podziwiać otoczenie, ale warto też odnotować, że trasa RMSR zasłużenie uchodzi za jedną z najpiękniejszych wśród wyścigów klasycznych. Start w porcie Valetty, otoczonym pamiętającymi XVI wiek murami nie ma godnego rywala, dwa bardzo aktywne wulkany – Etna i Stromboli – pozwalają podziwiać z bliska, szczególnie w nocy, spływającą po ich zboczach lawę. Oczywiście dla startujących załóg liczą się inne aspekty trasy. Start w ciasnym i zatłoczonym porcie wymaga olbrzymiej koncentracji i precyzji manewrów. Cieśnina messyńska, to prawdziwy horror dla nawigatorów. To tu, szczególnie przy słabszych wiatrach, lokalne warunki potrafią ustalić stawkę na resztę wyścigu. No i do tego to jednak październik, wprawdzie na Malcie jest jeszcze ciepło, zdarzały się lata z wyścigami w warunkach słabowiatrowych, ale były i takie, kiedy startujące ekipy musiały mierzyć się z wiatrami o szybkości ok. 50 węzłów. W sumie RMSR to wyścig trudny, wymagający i na ogół silnie obsadzony.

W tym roku będzie szczególnie silna stawka. Na liście startowej znalazło się 79 jachtów reprezentujących 21 krajów. Wśród nich słynne „Comanche”, już z nowym rosyjskim właścicielem. Trzy jachty klasy Volvo Open 70, austriackie Volvo Ocean 65 „Sisi”, oraz „Aragon”, na którym tak rewelacyjnie w zeszłym roku popłynął Przemek Tarnacki ze swoją załogą. Wszystkie trzy jachty klasy VO70 („E1”, „Ocean Breeze” i „I Love Poland”) popłyną z polskimi załogami. Wśród jednokadłubowców pod polską banderą popłynie także „Per Sempre” Andrzeja Ciepała.

Chyba tylko awaria mogłaby odebrać zwycięstwo w czasie rzeczywistym „Comanche”, ale mamy realną szansę na trzy polskie zespoły w pierwszej piątce, a to byłoby w tej rangi regatach wydarzenie bez precedensu. Dodam jeszcze, że oprócz miejsc na podium dla najlepszych, na pobicie czeka już od 13 lat rekord trasy ustanowiony przez amerykański jacht „Rambler” w 2007 roku – 47 godzin, 55 minut, 3 sekundy.

Równie ciekawa i także z udziałem Polaków, w tym naszego zespołu, będzie rywalizacja w kategorii wielokadłubowców. Tych na starcie w Grand Harbour stanie osiem. Płynące pod polską banderą „R-Six” może powalczyć o jedno z czołowych miejsc w czasie skorygowanym, ta załoga już wielokrotnie pokazała w poważnych regatach na co ją stać. W czasie rzeczywistym o zwycięstwo w tej kategorii i w całym wyścigu powalczą oceaniczne maszyny regatowe; dwa MOD 70 („Mana” i „Powerplay”), Multi 70 „Maserati” i nasz 80-stopowy „Ultim’Emotion 2” (na zdjęciu). W tym gronie będziemy jedyną załogą amatorską i do tego będzie to dla nas pierwszy start na jachcie wielokadłubowym, więc wyzwanie jest spore i staramy się być realistami co do możliwego do osiągnięcia wyniku. Polska część naszej załogi to w większości weterani zeszłorocznego startu w Sydney Hobart, a popłyniemy w składzie: Jacek Siwek, Małgorzata Kotańska, Marek Woszczyk, Artur Litarowicz, Bertrand Jasiński, Robert Wójcicki, Piotr Dauksza, Antoine Rabaste (Francja), Thomas Joffrin (Wielka Brytania), Jolbert van Dijk (Niderlandy).

Tu, i to jest ewenement w wyścigach żeglarskich, absolutny rekord trasy należy do wspomnianego wcześniej jednokadłubowego „Ramblera”, a najlepszym rezultatem dla wielokadłubowców jest gorszy o półtorej godziny i ustanowiony w 2016 roku przez „Maserati” wynik 2 dni, 1 godzina, 25 minut, 1 sekunda.

Tekst Jacek Siwek/bezpłatne materiały prasowe

(Visited 899 times, 1 visits today)
Tagi: , Last modified: 13 października, 2020

Partnerzy serwisu

Zamknij