
Karol Jabłoński udowodnił, że dla prawdziwego mistrza wiek to tylko liczba. Po niedawnym triumfie w Ameryce Północnej, najbardziej utytułowany bojerowiec świata wywalczył dwa kolejne krążki – srebro mistrzostw świata oraz brąz mistrzostw Europy. Rywalizacja, która po zawirowaniach pogodowych została przeniesiona ze Szwecji do Polski, toczyła się w morderczym tempie na jeziorze Bukowo.
Tekst: Gwidon Libera
Zdjęcia: Archiwum Karol Jabłoński
Ekspresowe tempo na jeziorze Bukowo
Po bezowocnej wyprawie do Szwecji, gdzie brak lodu uniemożliwił start, flota bojerowa w ostatniej chwili wróciła do Polski. Na nowo odkrytym dla żeglarstwa lodowego jeziorze Bukowo w Dąbkach rozegrano dwie najważniejsze imprezy sezonu w dwa dni. 63-letni Karol Jabłoński (ur. 1962), stając w szranki z zawodnikami młodszymi o niemal cztery dekady, po raz kolejny pokazał taktyczny kunszt i niesamowitą prędkość.
Dramatyczna walka o 13 złoto mistrzostw świata
Rywalizacja o tytuł mistrza świata była niezwykle zacięta. Głównym rywalem Jabłońskiego był 26-letni Estończyk Rasmus Maalinn (ur. 1999) – utalentowany zawodnik, którego Polak od lat wspiera sprzętowo. Ostatecznie Jabłoński sięgnął po srebrny medal, kończąc regaty z wynikiem 13 punktów netto, tuż za Maalinnem (8 pkt).
– Gdyby nie kolizja w drugim wyścigu, nie zawiniona przeze mnie, złoto było w zasięgu ręki. Kosztowało mnie to stratę punktową, której nie dało się już odrobić w słabnącym wietrze podczas ostatniego decydującego wyścigu. Z drugiej strony, dzięki szybkiej reakcji uniknąłem potężnego zderzenia, które mogło skończyć się nie tylko zniszczeniem sprzętu, ale i poważną kontuzją – relacjonował Jabłoński.






Brązowy medal wygrany mimo bólu
Następnego dnia po zakończeniu mistrzostw świata, bez odpowiedniego czasu na regenerację, rozpoczęły się mistrzostwa Europy. Zmienne warunki i słaby wiatr wymuszały długie sprinty na starcie, co przy skrajnym wyczerpaniu organizmu było ogromnym wyzwaniem. Mimo naciągniętego ścięgna Achillesa, bolesnych zakwasów i lekkiego przeziębienia, Jabłoński wywalczył brązowy medal z wynikiem 19 punktów. Tuż przed nim, na drugim stopniu podium, uplasował się inny reprezentant Polski, Łukasz Zakrzewski, który z wynikiem 18 punktów zdobył tytuł wicemistrza Europy.
– Granice wytrzymałości mojego organizmu zostały przekroczone. Intensywność wysiłku, podróże i brak czasu na odpoczynek zrobiły swoje. Moje nogi odmówiły posłuszeństwa, ale taktycznie żeglowałem mądrze, co pozwoliło mi zdobyć miejsce na podium w bardzo „potasowanej” stawce – podsumował mistrz.
Sezon marzeń i „komplet” do kolekcji
Tegoroczny sezon przejdzie do historii jako jeden z najbardziej imponujących w karierze Jabłońskiego. Polak skompletował pełną pulę medali z najważniejszych imprez globu:
- Złoto – Mistrzostwa Ameryki Północnej
- Srebro – Mistrzostwa Świata
- Brąz – Mistrzostwa Europy
Choć Karol Jabłoński przyznaje, że regeneracja w tym wieku trwa dłużej, jego sportowa pasja i zdolność do wygrywania pozostają niezmienne. „To cud, że w moim wieku wciąż mogę rywalizować na najwyższym poziomie” – dodaje legenda światowego żeglarstwa.
Ogólny dorobek medalowy Karola Jabłońskiego:
- Mistrzostwa Świata: 12 złotych medali, 7 srebrnych i 1 brąz.
- Mistrzostwa Europy: 7 złotych, 2 srebrne i 1 brąz.
- Mistrzostwa Ameryki Północnej: 3 złote i 1 brąz.
Poniżej oficjalne wyniki:
Mistrzostwa Świata DN (Gold Fleet):
- Rasmus Maalinn (Estonia) – 8.0 pkt
- Karol Jabłoński (Polska) – 13.0 pkt
- Argo Vooremaa (Estonia) – 20.0 pkt
Mistrzostwa Europy DN (Gold Fleet):
- Rasmus Maalinn (Estonia) – 9.0 pkt
- Łukasz Zakrzewski (Polska) – 18.0 pkt
- Karol Jabłoński (Polska) – 19.0 pkt


![Pierwszy taki przypadek od lat! Rekin olbrzymi w Chorwacji [wideo] rekin w Chorwacji](https://nowezagle.pl/wp-content/uploads/2021/03/Rekin-4-1-100x100.jpg)









