Reklama

Autor 23:25 Recenzje, Żeglarstwo

Właśnie zdjąłem z półki: „Mój własny świat”

Właśnie zdjąłem z półki książkę Robina Knox-Johnstona „Mój własny świat”. Wydawnictwo Nautica najwyraźniej postanowiło odświeżyć swoim czytelnikom klasykę żeglarskiej literatury. Dla przypomnienia: gazeta „Sunday Times” ufundowała w 1968 roku nagrodę dla pierwszego żeglarza, który okrąży samotnie świat bez zawijania do portu i bez pomocy z zewnątrz. Start miał nastąpić z dowolnego brytyjskiego portu na północ od szerokości 50° N do jesieni tegoż roku. Wystartowało dziewięciu śmiałków, z których tylko jeden dotarł do mety. Robin Knox-Johnston na 9,7 m teakowym keczu „Suhaili”. Książka jest właśnie o tym rejsie.

Sukces był początkiem drogi życiowej nieznanego wówczas żeglarza, który od swojego wielkiego rejsu dla jachtingu poświęcił całą działalność zawodowo- biznesową. Zdobył Jules Verne Trophy na katamaranie „ENZA New Zealand”, w wieku 68 lat ukończył samotne regaty etapowe dookoła świata „Velux 5 Oceans”, jest pomysłodawcą i organizatorem „Clipper Round the World Yacht Race”, sprawdzał w praktyce dokładność nawigacji Kolumba, żeglował na wspinaczki w Szkocji i na Grenlandii z takimi tuzami wspinaczkowymi jak Chris Bonnington.

Książka jest ważnym świadectwem historii jachtingu i pasjonując się żeglarstwem dobrze jest znać ważne wydarzenia z historii tego sportu. Poza tym to opowieść o czasach, kiedy informacje, co może nas spotkać na Oceanie Południowym były raczej skąpe, nie istniały oddychające sztormiaki, nawigowało się przy pomocy sekstantu, a ludzie byli ze stali. Jak nie znacie, przeczytajcie koniecznie!

Robin Knox-Johnston
„Mój własny świat”
Wydawnictwo Nautica

Tekst i wideo Marek Zwierz

(Visited 60 times, 1 visits today)
Tagi: , , , , Last modified: 22 września, 2021

Partnerzy serwisu

Zamknij