Reklama

Autor 16:30 Żeglarstwo

Wybór jachtu: długość, szerokość, zanurzenie i inne cyferki, które coś tam znaczą

Parametry główne jachtu, jak wiemy, wpływają wprost proporcjonalnie na właściwości żeglugowe, komfort oraz odwrotnie proporcjonalnie na… zasobność portfela. Im większy, tym wygodniej, szybciej, bezpieczniej, ale i drożej. Drożej przy zakupie i drożej w eksploatacji. Czy przy wyborze jachtu da się znaleźć ten złoty środek?

Tekst Kasia Bruzda-Sinica
zdjęcia Kasia i Marcin Sinica

PRZECZYTAJ TAKŻE Jak wybrać jacht, by spędzić na nim część życia?

Mono czy multi oraz kilka ważnych pytań, które warto zadać sobie i swojej rodzinie przy wyborze jachtu na włóczęgę po oceanach. Tym razem do listy pytań z poprzedniego odcinka dorzucę kilka kolejnych kategorii, które pomogą zawęzić poszukiwania najlepszej jednostki.

Amerykanie twierdzą, że na utrzymywanie jachtu w dobrej kondycji technicznej trzeba wydać ok. 10 proc. wartości jachtu rocznie. Czyli jeżeli kupisz łódkę za 100 tys. dolarów, to wydasz ok. 10 tys. rocznie na utrzymanie. Z naszego doświadczenia to wygląda tak: na jachcie zawsze jest coś do zrobienia i koszty są zależne od tego, ile jesteś w stanie wykonać sam i ile kosztują części w danym miejscu na świecie. No i czy są dostępne, bo przesyłka na drugi koniec świata trwa wieki i kosztuje miliony.

Wybór jachtu: długość

Początkowo szukaliśmy jachtów do 12 metrów. Być może teraz jest już inaczej, ale wtedy, w Europie, w większości portów cena zależała od długości. Jako że nasz budżet był ściśle określony, jachty powyżej 15 m wykreśliliśmy od razu, gdyż wszystkie, które mieściły się w widełkach cenowych, wymagały lat pracy i dodatkowych, trudnych do oszacowania, funduszy. Skoro nie szukaliśmy jachtu powyżej 15 m, to postanowiliśmy zejść do największego jachtu do 12 m. Ostatecznie nasz Moody nie wygrał w tej kategorii, gdyż ma… 12,5 m!

Dzielny, czyli jaki?

Każdy, kto zamierza kupić jacht i popłynąć nim przez ocean zastanawia się, czy jego wybrany, wymarzony statek jest wystarczający do takich podróży. Co to właściwie znaczy „wystarczający”, jeżeli przez ocean pływają kajaki, pontony czy deski surfingowe? Chodzi o dzielność morską. Definicji jest wiele. Nasz okrętowy guru, prof. Czesław Marchaj, opisał to zagadnienie dokładnie w książce „Dzielność morska – zapomniany faktor”, którą zresztą polecam wszystkim zainteresowanym.

Dzielność morska jest definiowana jako zdolność jachtu do bezpiecznej żeglugi i uchronienie się przed ryzykiem i niebezpieczeństwami morskimi w każdych warunkach pogodowych. Jest to gładka definicja stosowana przez towarzystwa ubezpieczeniowe i sądy morskie w celu ustalenia przyczyn wypadków morskich, z którymi mają do czynienia. Sprawa nie jest taka prosta, bo to, czy jacht wyjdzie z tarapatów obronną ręką, zależy od wielu czynników.

Na dzielność składa się kilka elementów takich jak stateczność, zwrotność, sterowność czy szybkość jachtu. Prawidłowo zaprojektowany pod kątem dzielności morskiej jacht będzie miał szansę zapewnić bezpieczeństwo załodze na pokładzie w trudnych warunkach pogodowych. Oprócz tego, koniecznym faktorem jest tzw. przyjazność żeglugi, czyli zachowanie jachtu na fali, gwałtowność ruchów, zbalansowanie steru – stateczność kursowa. Trzeci element to mieszkalność, czyli zagospodarowanie przestrzeni zapewniające komfort w trakcie żeglugi oraz gwarancję funkcjonowania na jachcie bez utraty wydajności fizyczno-psychicznej załogi w trakcie żeglugi, szczególnie w trudnych warunkach. Tu założenia projektowe powinny uwzględniać przyspieszenia i kołysania.

Nie zapominajmy również o tym, że jacht powinien mieć wystarczająco wytrzymałą konstrukcję, odporną na działanie fal morskich. Mówimy tu o dużych i małych obciążeniach cyklicznych. Te czynniki są możliwe do zaprojektowania, jednak nie jest możliwe zaprojektowanie jachtu, który będzie je miał wszystkie. Każdy projekt jest efektem jakiegoś kompromisu, ale o tym może kiedy indziej.

Wybór jachtu: który dzielniejszy?

To jak w takim razie stwierdzić, który jacht jest dzielniejszy na podstawie dostępnych na stronach internetowych parametrów technicznych? Otóż o ile nie zamawiasz projektu szytego na miarę, to najprawdopodobniej nie masz dostępu do obliczeń projektowych, a bez nich nie da rady tego stwierdzić siedząc w domu przed komputerem. Projektanci i sprzedawcy używają kilku współczynników, które pozwalają porównać jachty ze sobą.

Jeżeli chodzi o klasyczne jednokadłubowce wypornościowe, to mówimy o żaglowym współczynniku wyporności (powierzchnia ożaglowania do wyporności), który pozwala porównać osiągi jachtu. Do tego współczynnik Taylora (wyporność do długości linii wodnej) pozwalający porównać jachty pod kątem wyporności. Patrząc na te dwa współczynniki możemy określić, który jacht będzie miał odpowiednie osiągi, nie będąc jednocześnie regatową wydmuszką, która rozpadnie się po tygodniowym sztormie. Jeżeli do tego dorzucić współczynnik określający stosunek balastu do wyporności, to możemy nabrać poglądu na sztywność danego jachtu. Oprócz tego wszelkiego rodzaju współczynniki komfortu określające przyspieszenia i kołysania. Warto jednak doczytać w definicjach, co reprezentują liczby i jak mniej więcej klasyfikują jacht. Przy porównywaniu jachtów, dobrze też wybrać jakiegoś sprawdzonego w bojach blue-water cruisera o podobnej wielkości do naszego kandydata.

Jednak przy zakupie jachtu używanego, będę się upierać, trzeba go przetestować na wodzie! Zwłaszcza, że niektórzy jachtsmeni lubią przerabiać swoje jachty, nie zdając sobie sprawy, że np. dystrybucja masy ma wpływ na prawie wszystko co się z jachtem dzieje. A tak naprawdę warto ograniczyć od razu szukanie jachtów do sprawdzonych jachtów oceanicznych, gdyż jest ich i tak całkiem sporo.

Wybór jachtu: wiek i stan techniczny

Kolejną liczbą, która ma znaczenie jest rok budowy. Jeżeli rozważasz 2018 lub wyżej, to ten akapit możesz ominąć, gratulacje! Dla wszystkich innych, którzy nadal czytają, wiek jachtu często warunkuje technikę, jaką był budowany: czy będzie to drewno czyste, oblaminowane, poliester monolityczny, czy z sandwichem, epoksyd, itd.

Jachty z lat 60. są najprawdopodobniej drewniane, co nie jest dla ciebie, o ile nie jesteś specjalistą od drewna i miłośnikiem szlifowania i lakierowania. Nie mówiąc już o porządnej szkutniczej robocie. Drewno wymaga pracy i pieniędzy, a w tropikach niezabezpieczone gnije i nasiąka dużo szybciej, nie wspominając już o robakach. Cudownie jest popatrzeć na niektóre piękności kołyszące się na błękitnej wodzie… z daleka. Na każdym jachcie jest mnóstwo roboty, a co dopiero na drewnianym! W latach 70. jachty dostały laminatowe poszycia, często zachowując drewnianą konstrukcję wewnątrz. Podobne kłopoty – nie polecam.

Laminaty poliestrowe weszły pod strzechy pod koniec lat 70. Dobre stocznie budowały jachty bez oszczędności na laminatach aż do 1985-86. Kryzys na rynku wymusił oszczędności, które niestety odbiły się na jakości laminatów. Między innymi dlatego kupiliśmy jacht z 1985 roku, a nie z 1988, bo wiedzieliśmy, że jakość laminatów gwałtownie spadła. Nie oznacza to, że Moody z 1988 roku musi być słaby, ale może. W zeszłym roku przeprowadziliśmy całkowitą renowację kadłuba, zdzierając wszystkie warstwy farby antyporostowej aż do żelkotu. Oprócz kilku rys po staranowaniu boi rybackiej przy Portugalii, nie znaleźliśmy na kadłubie żadnych bąbli.

Wskazówki eskperckie i forumowe

W biznesie jachtowym są też tzw. tajemnice poliszynela. Jeżeli ktoś się mocno tym interesuje, to powinien wiedzieć, że niektóre stocznie miewały problemy z jakością, odpadały kabestany, kile, a inni oszczędzali na żywicy i tak dalej. Długo by mówić. Warto poczytać w internecie, na forach, jakiego typu pytania są najczęściej zadawane w związku z danym jachtem. To dobra podpowiedź, na co zwracać uwagę przy oglądaniu i zakupie jachtu.

Tak czy inaczej niezmiennie uważam, że każdy mądry żeglarz przed zakupem jachtu powinien zamówić survey, czyli profesjonalny opis stanu technicznego jachtu. Pozwala to oszacować koszty napraw i zapobiec wywaleniu pieniędzy w błoto. Nie mówię tego dlatego, że sama jestem surveyorem. My też, pomimo naszego doświadczenia inżynierskiego zarówno w budowie, jak i projektowaniu jachtów wiedzieliśmy, że tak jak lekarze nie leczą własnej rodziny, tak i my powinniśmy zatrudnić surveyora, który na zimno zweryfikuje stan techniczny kandydata. Udało nam się znaleźć specjalistę, który w połowie lat osiemdziesiątych budował te jachty. Niezwykle cenna wiedza.

Przy zakupie złożyliśmy ofertę z klauzulą obejmującą możliwość renegocjacji ceny i warunków zakupu jachtu w przypadku stwierdzenia braków technicznych, o których nie wiedzieliśmy przy pierwszych oględzinach. Okazało się, że był to bardzo ważny zapis, gdyż w trakcie przeglądu technicznego odkryliśmy, że klin pomiędzy pilersem a pokładem pod stopą masztu wyskoczył, co w rezultacie zniszczyło laminat u podstawy. Po intensywnych negocjacjach ówczesny właściciel zgodził się naprawić ten element w renomowanej stoczni, zgodnie z naszą specyfikacją, pod nadzorem naszego surveyora i obniżył cenę o kilka tysięcy.

Wybór jachtu: podsumowanie

Wiek jachtu determinuje jego zużycie. Nie oznacza to w żadnym razie, że można pływać tylko na nowych łódkach. Jeżeli ktoś o jednostkę dobrze dbał, to będzie ona służyć nam przez długie lata. Warto jednak pamiętać, że wszystkie jachty mają jakieś tajemnice, które się ujawniają w dziwnych momentach – nie mówię tu tylko o jachtach-staruszkach, nówki i bardziej luksusowe również! Trzeba zatem liczyć się z dodatkowymi nieplanowanymi kosztami.

Z tą świadomością można zaoszczędzić sobie dodatkowych frustracji. W pracy spotkaliśmy się z wieloma przypadkami: od dwuletnich jachtów z galopującą korozją wynikającą z „wycieku” prądu stałego, po 40- czy 50-latki w idealnym stanie, z silnikami czyszczonymi patyczkami do uszu.

W następnym odcinku….
…o tym jak rozplanowanie, wielkość i położenie kokpitu wpływają na jakość życia na jachcie oraz o tym, jak cena i wartość nie zawsze idą w parze . Napiszę też o czym należy pomyśleć, jeżeli zamierzamy sprzedać jacht, gdy podróż się zakończy.

Kasia Bruzda-Sinica jest mamą, żeglarką i absolwentką Wydziału Okrętowego Politechniki Gdańskiej.

Wieloletnie doświadczenie inżynierskie zdobyła projektując jachty żaglowe, ale przede wszystkim pracując dla słynnego Feadship’a, gdzie prowadziła projekty najbardziej spektakularnych super jachtów na świecie.

Obecnie wraz z rodziną podróżuje jachtem po świecie, a relacje z podróży zamieszcza na blogu www.whitedogsails.com. Kasia jest stałą korespondentką i autorką portalu nowezagle.pl

(Visited 2 914 times, 1 visits today)
Tagi: , , , Last modified: 14 stycznia, 2021

Partnerzy serwisu

Zamknij