Reklama
Reklama

Autor 04:04 Żeglarstwo

Mazurskie niedźwiedzie mięso

Kolekcjonerzy magnesów na lodówkę w sposób bardzo różnorodny organizują sobie czas odpoczynku. Im więcej miejsc i atrakcji tym lepiej. W tym roku rejs promem do Karlskrony, w przyszłym góry z rodziną, a na jesieni zwiedzanie muzeum w Londynie… Nieco inaczej ma się sprawa z żeglarzami, dla których obcowanie z wodą jest nie tylko sportem i rekreacją, ale pasją i wręcz stanem umysłu. To dlatego potrafimy spędzać na wodzie każdy wolny czas!

Tekst i zdjęcia Piotr Dalecki

PRZECZYTAJ TAKŻE Jezioro Nidzkie: subiektywnie z pokładu „Szamana”

W dobie obecnej sytuacji pandemicznej, kiedy większe skupiska ludzi są niewskazane, warto rozważyć czy październik nie jest przypadkiem lepszą porą na mazurskie żeglowanie niż lato, od którego wszyscy tak wiele oczekują.

Gra w ciepło-zimno

Mówi się, że nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani ludzie. I coś w tym jest. Jesień z całą pewnością nie gwarantuje wysokich temperatur ani powietrza, ani wody. O opalaniu się czy kąpieli w jeziorze raczej nie ma co marzyć. Szczególnie noce są już chłodne i mogą dać w kość.

Dostępne obecnie w bazach czarterowych jednostki są jednak w zdecydowanej większości wyposażone w ogrzewanie. Popularne Webasto napędzane ropą naprawdę rozwiązuje problem. W dzień wiatr oczywiście powoduje obniżenie odczuwanej temperatury, a i popadać lubi, ale od czego jest wspomniane już ubranie! Pakując worek na mazurskie niedźwiedzie mięso należy skupić się oczywiście na zabraniu ciepłych rzeczy, koniecznie nieprzemakalnej kurtki i spodni (sztormiak ) oraz czapki. Kalosze również są wskazane.

Co to za przyjemność?

A jednak jest! Chociaż sezon w ostatnich latach i tak się wydłużył, jesienna żegluga usatysfakcjonuje tych, którzy od głośnego portowego życia wolą ciszę i spokój. Jachtów jest zdecydowanie mniej, a w wielu miejscach na Mazurach możemy być wręcz sami. Niemniej w wielu przystaniach dalej można się napić czegoś ciepłego i zjeść posiłek, o ile sami go sobie nie przygotujemy. Warto jednak mieć ze sobą podstawowe zaprowiantowanie, ponieważ mniejsze sklepy, szczególnie na północy i w godzinach popołudniowych, mogą okazać się zamknięte.

Oprócz niewątpliwych czysto żeglarskich doznań możemy liczyć na wyciszoną już nieco, lecz przepiękną przyrodę. To właśnie o tej porze roku docenimy najbardziej każde przejaśnienie i zerkające na nas od czasu do czasu słońce.

Najważniejsze bezpieczeństwo

Jesienią na Mazurach potrafi powiać i zafalować, więc chociaż na wodzie nigdy nie jesteśmy zwolnieni z czujności, to w tym czasie jeszcze baczniej obserwujmy pogodę. Na jeziorach często zdjęte są już znaki kardynalne, a na horyzoncie w razie kłopotów nie widać żadnego jachtu.

Podobnie jak latem, podczas trudniejszych warunków zakładajmy kamizelki i refujmy się, refujmy koniecznie! Kontakt człowieka z wodą o tej temperaturze nie musi się skończyć tragicznie, ale na pewno nie należy do przyjemności. Zachowując jednak wszystkie zasady bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku możemy spokojnie cieszyć się wyjątkową atmosferą i solidnie odpocząć w rodzinnym gronie.

Jesień na Mazurach? Godna polecenia!

Kilka dni można spędzić niespiesznie, niewypływając nawet poza jeden akwen. I wiało będzie, ale na pewno nie nudą. Mam na myśli drugie co do wielkości jezioro na Mazurach – Mamry. Wiele firm i baz zajmuje się już w tym terminie wyciąganiem z wody swoich jednostek, szykując je do zimowania. Decydując się na jesienną żeglugę nie powinniśmy jednak mieć większego problemu z wynajęciem jachtu.

W zawsze gościnnym porcie MIX Port nieopodal Węgorzewa usługi świadczone są do ostatniego gościa. Stamtąd ,omijając od południa Zwierzyniecki Róg, można wpłynąć na jezioro Przystań i na samej górze zacumować w przeuroczym porcie Trygort. Na całych Mazurach nie ma takiego widoku jak z tamtejszej Góry Wiatrów! Niezwykle starannie utrzymana przystań, miła wesoła obsługa, czynna restauracja. I Mamry jak na dłoni!

Kierując się następnie na południe, po krótkim przelocie trafimy na zachodnim brzegu do Leśnego Zakątka. Z pewnością nie będzie problemu z organizacją ogniska na kolację i to tuż przy pomoście. Fajnie, intymnie i klimatycznie. Pamiętajmy jednak, żeby uprzednio w Trygorcie podładować wszystkie nasze techniczne nowinki (telefony). Nocleg w lesie jest uroczy, ale prądu brak.

Nieopodal warto zwiedzić słynne bunkry na Mamerkach i Kanał Mazurski. Żeglując dalej na południe wzdłuż brzegu możemy odwiedzić z kolei Kietlice. Jezioro Mamry to także Przystań Skłodowo, do której z Leśnego Zakątka popłyniemy nieco dłużej w kierunku południowo-wschodnim. Znajduje się tam baza WOPR. Okoliczne lasy sprzyjają spacerom a amatorzy zbierania grzybów mogą być mile zaskoczeni.

Wracając do macierzystego portu w Ruskiej Wsi warto wpłynąć po drodze na urocze jezioro Święcajty. Również tam jest gdzie się zatrzymać na odpoczynek czy posiłek. Jeśli wystarczy czasu, na wschodnim skraju jeziora znajdują się znane żeglarskiej braci Ogonki i przystań Ognisty Ptak.

Jesienna mazurska wyprawa to najczęściej połączenie wymagającej aury, dającej zalążek morskich doznań, i spokojnego wypoczynku przy ognisku. Czasu refleksji i tak potrzebnego nam dzisiaj dystansu. To godne polecenia doświadczenie i okazja na oczyszczenie głowy. Polecam gorąco!

(Visited 329 times, 2 visits today)
Tagi: , , , Last modified: 11 listopada, 2020

Partnerzy serwisu

Zamknij