Reklama
Reklama

Autor 00:48 Żeglarstwo

Właśnie zdjąłem z półki: „mayday, mayday, mayday…”

Nie, tym razem to nie jest wołanie o pomoc. Właśnie zdjąłem z półki nowe Miniatury Żeglarskie, które przywędrowały do nas z Francji, od autora i wydawcy książeczki, Andrzeja Kowalczyka. Mamy ostatnio wręcz wysyp publikacji o morskich wypadkach. Janusz Zbierajewski odpalił stronę internetową wypadkijachtow.pl, Małgorzata Czarnomska wydała „Wypadki jachtów morskich”, a teraz jeszcze ta Miniatura Żeglarska.

Andrzej Kowalczyk spróbował szerzej ogarnąć temat. Pogrupował wypadki na kilka kategorii takich jak zderzenia, wejście na mieliznę, czy po prostu fatum. Fatum spowodowane piątkiem, 13. Tak, coś takiego też się przytrafiło. Do tego dorzucił garść statystyk analizując wypadki pod kątem panującej aktualnie pogody, czy pokazując przyczyny blisko 600 wypadków w diagramie kołowym, we Francji zwanym jako camembert.

Podsumowując można powiedzieć, że morskie żeglarstwo wcale nie jest aż tak niebezpieczne. Pod warunkiem oczywiście, że każdy na pokładzie zachowuje maksymalną czujność i nikt nie lekceważy swoich obowiązków oraz zasad bezpieczeństwa. Wypadki spowodowane siłą wyższą należą raczej do rzadkości.

Niestety nie potrafimy stworzyć ani jachtów, ani przepisów, które były by, jak to się mówi, idiotoodporne. Zapewne dlatego, że ich twórcy nie doceniają bogatej inwencji wyżej wymienionych. W każdym razie książeczka godna jest polecenia. Ku przestrodze.

Andrzej Kowalczyk
Mayday, mayday, mayday….
Seria „Miniatury Żeglarskie”

Tekst i wideo Marek Zwierz

(Visited 128 times, 1 visits today)
Tagi: , , , , Last modified: 6 sierpnia, 2021

Partnerzy serwisu

Zamknij