Reklama

Autor 05:23 Żeglarstwo

Przydatne ułatwienie, czyli fok samozwrotny. Jak działa fok samohalsujący i jak go trymować?

fok samozwrotny

Od kilku dekad zainteresowanie żeglarstwem sprowadza się coraz częściej do pływania armatora w pojedynkę lub z nieliczną i nie zawsze przeszkoloną załogą. To z kolei spowodowało wzrost zainteresowania rozwiązaniami, które ułatwiają lub umożliwiają wręcz wykonywanie zwrotów bez angażowania wielu osób. Najbardziej przydatny w tym zakresie okazał się fok samozwrotny, zwany inaczej samohalsującym.

Tekst Dominik Życki
zdjęcia mat. firmowe, rysunki Pola Życka

Pojawiły się stosunkowo niedawno, po wielu latach „obowiązywania” dużych żagli typu genua, zachodzących daleko za maszt i wymagających wprawionej załogi do obsługi ich podczas zwrotu. Armatorzy zabierali więc w rejs liczniejsze załogi, niezbędne do operowania żaglem na manewrach.

Dziś praktycznie każda stocznia jachtowa oferuje jachty z systemem foka samozwrotnego, coraz częściej już w ramach wyposażenia standardowego. To znak czasów – coraz rzadziej na żaglach pływają wyszkolone załogi, a coraz częściej jest to armator – sam, lub z grupką mniej wprawionych osób.

Zalety foka samozwrotnego…

Przede wszystkim żagiel ten po wstępnym ustawieniu kontrolowany jest tylko jedną liną, którą na dodatek podczas halsowania nie wymaga żadnej uwagi. Lina ta, czyli szot, sprowadzona jest zwykle do kokpitu, w pobliże stanowiska sternika, który może ją obsłużyć samemu. Co najważniejsze, samozwrotnego foka nie trzeba przekładać na zwrotach – żagiel sam zmieni swoje położenie bez dotykania szota.

Ponadto, żagiel tego typu ma mniejszą powierzchnię niż klasyczny fok, ponieważ musi mieścić się w trójkącie między sztagiem, pokładem i masztem, dzięki czemu wymaga mniej siły do operowania.

i jego wady

Też można naliczyć ich kilka, a dotyczą one przede wszystkim dodatkowego osprzętu niezbędnego do zainstalowania takiego rozwiązania, jak również znacznie niższej sprawności małego foka w kursach innych niż bajdewind. Z tą ostatnią „przypadłością” można sobie jednak łatwo poradzić, stawiając na pełniejszych kursach dodatkowe żagle – w jachtach turystycznych coraz częściej stosuje się podobny zestaw żagli z fokiem samozwrotnym do pływania na wiatr i np. żaglem typu Code 0, lub innym pozycjonowanym pomiędzy fokiem a genakerem na kursy pełniejsze. Niezbędnym wymogiem jest, by taki żagiel można było łatwo zrolować dla łatwości obsługi jednoosobowej.

Dość istotną wadą, którą trzeba wziąć pod uwagę jest brak możliwości przytrzymania foka samozwrotnego po nawietrznej przeciwnego halsu, np. w celu zainicjowania dryfu jachtu czy odwrócenia dziobu.

Fok samozwrotny: dwa w jednym

Mi bardzo podoba się rozwiązanie pośrednie – coraz częściej widuję jachty mające osprzęt do postawienia foka samozwrotnego, ale wyposażone także w klasyczne wyposażenie służące do obsługi foka lub genuy na każdej z burt osobno. Kiedy armator płynie sam, zakłada foka samozwrotnego, gdy z załogą, stawia genuę.

Na większości jachtów technicznie można więc zastosowywać takie pośrednie rozwiązanie i zainstalować zarówno osprzęt foka trymowanego tradycyjnie, jak i samozwrotnego. A ponieważ mały żagiel samozwrotny musi mieścić się we wspomnianym trójkącie sztag-pokład-maszt, zaś fok „normalny” może zachodzić po części za maszt, warto mieć przygotowane w tym celu różne foki, albo z góry założyć żeglugę tylko na foku małym.

Fok samozwrotny: propozycje instalacji

Szczęśliwcy, których stać na zakup nowego jachtu i dowolność wyboru wyposażenia dodatkowego, mogą od razu zamówić obydwa rozwiązania. Jednak przeciętny armator dysponuje jachtem z klasycznym prowadzeniem dwóch szotów foka na każdą z burt. I właśnie na takie przypadki przygotowani są producenci osprzętu – oferują różne zestawy bloczków, lin i okuć, które umożliwiają „dorobienie” foka samohalsującego.

Najprostszy system samohalsujący można stworzyć używając do tego jednej dłuższej liny i bloczków: dwóch zwykłych oraz jednego wiolinowego (rys. 1). Wystarczy przymocować je do jachtu jak pokazano na rysunku, przy czym w miarę możliwości lepiej te boczne bloczki doczepić jak najniżej stójek relingów lub nawet do okuć pokładowych, jeśli są. Fok uzyska w ten sposób samohalsowość, ale kontrola jego kształtów będzie nieco ograniczona, ze względu na „miękkość” systemu, a komunikacja po pokładzie mniej komfortowa ze względu na umieszczone poprzecznie liny przed masztem.

Rys. 1

Druga propozycja to system oparty na sztywnym bomie (rys. 2). Jego największą wadą jest potrzeba wmontowania w pokład jachtu w okolicy sztagu solidnego gniazda o wysokiej precyzji i solidności wykonania. W to gniazdo wciska się obrotowy bom foka, czyli kolejną, czasem dość ciężką belkę obracającą się tuż nad pokładem w specjalnie przygotowanym łożysku. Jednak trzeba przyznać, że zalety takiego rozwiązania również są imponujące – umożliwia ono trymowanie foka na każdym kursie względem wiatru, pozwala wykorzystać pełną sprawność żagla, a nie uniemożliwia jego rolowania. Sztywny bom pozwala nawet zastosować regulację liku dolnego foka, czyli outhaul.

Fok samozwrotny
Rys. 2

Osoby zainteresowane takim rozwiązaniem odsyłam na stronę Amerykanina Garry’ego Hoyta, który komercyjnie oferuje w tym zakresie bardzo ciekawe elementy i urządzenia do montażu bomu foka (www.garryhoyt.com).

Trzeci jest system podobny do poprzedniego, też wykorzystujący bom, ale mocowany przegubowo do pokładu (rys. 3). Jego zaletą względem sztywnego bomu obrotowego jest to, że drzewce nie musi być aż tak grube i ciężkie, przenosi bowiem tylko siły wzdłużne, bez momentu gnącego. Nie trzeba też wiercić wielkie dziury w pokładzie, tylko przykręcić okucie na płask od góry. Bom przegubowy wymaga jednak obciągacza, czyli dodatkowej regulacji, komplikującej minimalnie obsługę. Ponadto powiewający fok z luźnym szotem utrudnia prace na dziobowym pokładzie przy silnym wietrze, kiedy żagiel szarpie nim na wszystkie strony. Jednak tu warto zaznaczyć, że nie są to wielkie utrudnienia, a w Stanach Zjednoczonych system stał się bardzo popularny. Dlatego jeśli ktoś chciałby się przyjrzeć temu bliżej, może odwiedzić stronę www.rigrite.com, gdzie istnieje możliwość zakupu elementów takiego systemu do samodzielnego montażu. Z kolei szynę i bloczki nabyć można u krajowych przedstawicieli renomowanych producentów, np. Harken, Ronstan czy Selden.

Fok samozwrotny
Rys. 3

System z poprzeczną szyną zamocowaną przed masztem, prezentowany jako czwarty, najczęściej można spotkać obecnie na jachtach turystycznych, także tych krajowych i to nawet produkowanych seryjnie. Wyróżnia się prostotą konstrukcji, dostępnością wszystkich elementów u krajowych sprzedawców osprzętu a także możliwością montażu na już istniejących jachtach praktycznie bez ingerencji w ich strukturę. Wadę ma jedną – wymaga sporej, poprzecznej szyny na dziobowym pokładzie tuż przed masztem. W dodatku dla efektywniejszego działania, szyna powinna być odpowiednio uformowana, poprzez wygięcie jej wertykalnie i horyzontalnie, a tym zajmują się praktycznie tylko renomowani producenci. Wiąże się to także z tym, że tak ugięta szyna wystaje dość mocno ponad pokład i wymaga podparć na końcach – i często trzeba je wykonać we własnym zakresie, bowiem nie każdy producent osprzętu ma je w ofercie. Na szczęście jachty produkowane od kilku lat mają przygotowane seryjnie przetłoczenia pod tę poprzeczną szynę, co bardzo ułatwia montaż systemu i nie wymaga żadnych dodatkowych okuć poza szyną.

Ten system oparty na poprzecznej szynie występuje w trzech podstawowych wersjach, różniących się prowadzeniem szotów:

I. Koniec szota przywiązany jest do jednego końca szyny i następnie przechodzi przez jeden z dwóch bloczków na wózku, idzie do rogu szotowego foka, wraca do drugiego bloczka wózka, dalej wzdłuż pokładu do kolejnego bloczka na drugim końcu szyny i stamtąd na kabestan np. w kokpicie (rys. 4). Wszystkie elementy systemu łatwo zakupić u renomowanych producentów.

Rys. 4

II. W najczęściej stosowanym dziś rozwiązaniu (rys. 5) szot z bloczka na wózku prowadzony jest w górę do otworu w maszcie, gdzie poprzez bloczek zwrotny typu przejście pokładowe zawracany jest w dół i do środka masztu, z którego po przejściu przez kolejny bloczek przy samym pokładzie wychodzi na kabestan do kokpitu. W tym rozwiązaniu odległość między wózkiem szota a otworem zwrotnym w maszcie odpowiadała mniej więcej promieniowi łuku szyny (promieniowi wertykalnego ugięcia). Ten system stosuje dziś większość popularnych stoczni jachtowych.

Rys. 5

III. System z szotem foka poprowadzonym do bloczka zwrotnego na dziobie i stamtąd – pod pokładem lub na pokładzie – do kokpitu pochodzi z popularnych niegdyś jachtów klasy Soling oraz 5.5. W obu tych klasach instaluje się dodatkowe regulacje wózka wzdłuż szyny, dające większy zakres trymu foka, ale niezaznaczone (na rys. 6) dla przejrzystości przekazu.

Rys. 6

W każdym z tych trzech przypadków przydaje się specjalne okucie, taka cztero- lub nawet pięciokrotna remizka, wszywana w rogu szotowym foka. Zamocowanie tego elementu umożliwia później precyzyjniejsze trymowanie żagla w zależności od siły wiatru. Od razu uwaga praktyczna – nie należy przekładać szekli z bloczkiem zwrotnym podczas pracy żagla. Najpierw trzeba go zwinąć. Element ten oferuje w Polsce firma Taurus Sea Poland, a producentem jest włoski Antal (oznaczenie produktu to jb06 – zdjęcie oraz rys. 7)

Fok samozwrotny
Rys. 7

Zaawansowane systemy halsowania genuy

To, co do niedawna wymagało zaangażowania załogi w celu poluzowania szotów genuy na jednym halsie i wybrania po zwrocie na drugim, zainspirowało konstruktorów do stworzenia… kabestanów działających elektrycznie także w drugą stronę, tzn. luzujących linę. Sprzęgnięte dość prostą elektroniką dwa takie kabestany, obowiązkowo wyposażone w samoknagującą koronę, współpracują ze sobą i gdy jeden luzuje szot, drugi automatycznie zaczyna go wybierać po drugiej stronie jachtu.

Genua płynnie – choć niezbyt szybko – prześlizguje się po sztagu i przechodzi na drugą stronę, za naciśnięciem jednego tylko przycisku. Warunkiem jest wcześniejsze ręczne zaknagowanie szotów w kabestanie samknagującym i pozostawienie luźnych końców szotów. Taki system o nazwie Revo Self-Tacking stworzył przed dekadą Lewmar wraz z Bavarią i można go dziś spotkać w niektórych jachtach.

Fok samozwrotny: trymowanie

Trymowanie tego małego żagla wbrew pozorom ma spore znaczenie, ponieważ nawet mały fok współpracuje z grotem i to bardzo ściśle. Tak naprawdę wiatr „widzi” zestaw dwóch żagli jako jeden system, dlatego niewielkie błędy w ustawieniu małego foka powodują spore straty wytwarzanej siły napędowej na całym zestawie.

Zwykłą genuą na halsie trymujemy dwiema regulacjami – szotami i wózkiem. Szotem wypłaszczamy lub pogłębiamy żagiel, natomiast wózkiem regulujemy jego skręt w wyższych partiach. W foku samozwrotnym też mamy szot pełniący tę samą rolę, ale zamiast wózka mamy tę specjalną remizkę o 4 lub 5 otworach. Mocując szeklę z bloczkiem do odpowiedniego otworu, zmieniamy kąt działania szota, wpływając na skręt żagla. Zwykle więc na słaby wiatr zamocujemy bloczek do dolnej remizki, czyli tej najbardziej z przodu i poluzujemy szoty, by skręcić i pogłębić żagiel. Na silniejszy wiatr bloczek trzeba przeczepić na górny otwór, żeby zmniejszyć skręt (szot ciągnie niemal wzdłuż liku wolnego). Na bardzo silnym wietrze być może trzeba będzie znów przełożyć szeklę bloczka na otwór środkowy lub nawet niższy, żeby zwiększyć skręt i móc maksymalnie wypłaszczyć żagiel.

Na jachtach wyposażonych w foka samozwrotnego bez rolera kształt tego żagla kontroluje się także przez opuszczanie go lub podnoszenie na sztagu, w pewnym zakresie. To również dobra metoda na zmianę kąta działania szota na żagiel, a w dodatku pozwala wypłaszczyć (opuszczanie) lub pogłębić (podniesienie) foka. Działa to trochę jak automat, bowiem podniesienie foka go pogłębia oraz skręca. Technicznie taką regulację można zrealizować instalując mocną linkę idącą w dół od rogu halsowego foka, wzdłuż sztagu do bloczka zwrotnego przy sztagowniku i dalej w kierunku kokpitu.

Pozostaje nam jeszcze ustalić położenie ograniczników wózka na szynie. Na zwrotach fok będzie przesuwał się od jednego do drugiego. Na halsie kąt trymu foka powinien wynosić 13-15 stopni, należy więc wykonać szybki pomiar i znaleźć położenia ograniczników. Można to zrobić po prostu kątomierzem i kilkoma liniami na pokładzie lub prostymi wzorami z trygonometrii.

Fok samozwrotny: podsumowanie

Foki samohalsujące zdobywają coraz większą popularność i rosnąca liczba samotnych armatorów coraz bardziej je docenia. W małym jachcie dobry żeglarz poradzi sobie w przełożeniem genuy na zwrocie, choć i tak nie będzie to łatwe, ale w jednostkach o długości powyżej 8-9 m może się to okazać bardzo trudne i czasochłonne, zwłaszcza jak przywieje. Fok samozwrotny jest jednym z tych rozwiązań, które realnie pomogą w takich sytuacjach i na jachtach praktycznie każdej wielkości.

(Visited 617 times, 1 visits today)
Tagi: , , Last modified: 1 maja, 2021
Reklama

Partnerzy serwisu

Zamknij