Reklama
Reklama

Autor 03:16 Testy i prezentacje

Test jachtu Bavaria C42: zasłużenie nagrodzona hybryda

Wyróżnikiem całej linii C jachtów nowej generacji, oferowanych aktualnie przez niemiecką stocznię Bavaria Yachts, są nowoczesne kształty opracowane przez renomowane włoskie studio Cossutti Yacht Design. Bavaria C42, czwarty już model pochodzący z desek kreślarskich tego zespołu, jest podobna do pozostałych jednostek, ale ma swój charakter, o czym przekonaliśmy się podczas testu – odłożonego w czasie ze względu na pandemię.

Tekst Dominik Życki
zdjęcia Dominik Życki i Piotr Dalecki
Ekipę testową portalu nowezagle.pl ubrała firma SLAM

Bavaria C42 jest pierwszym jachtem marki, w którego kadłubie wprowadzono tzw. łamane poszycie, czyli wyraźne kanty. W ogóle pierwsze wrażenie, jakie się odnosi patrząc na C42 jest takie, jakby projektant powiększył regatowe Mini 6.50 (albo pomniejszył IMOCA) i wyposażył we wszystkie turystyczne udogodnienia. Kadłub jest wręcz płaski, tzn bardzo szeroki przy niewielkiej wysokości nadbudówki, a jednocześnie kokpit i wnętrze duże i komfortowe – o czym za chwilę.

Pokład jachtu także dopracowano pod kątem ograniczenia elementów wystających, o które można się potknąć. To obecnie standard na jachtach turystycznych – większość renomowanych stoczni przykłada dużą wagę do tego, by dek wygładzić. Wszystkie luki pokładowe wpuszczone są więc na płask. Tuż przed masztem, na dachu nadbudówki, jedynym wystającym elementem jest poprzeczna szyna foka samozwrotnego, standardowo montowanego w Bavarii C42.

Projekt i konstrukcja

Bavaria C42 jest kolejnym modelem linii Bavaria C-Line, ale różnie się od starszych braci – głównie charakterem. Nowoczesny, innowacyjny kształt kadłuba z mocno łamanym poszyciem (kantami) i dość pękatym dziobem w kształcie litery V pod linią wodną stworzono dla zrealizowania dwóch celów, do tej pory niemal nieosiągalnych: połączenia dobrych osiągów z jednoczesnym powiększeniem przestrzeni wewnątrz. Za sukces w stworzeniu takiej hybrydy odpowiedzialny jest Maurizio Cossutti, włoski projektant i szef zespołu opracowującego tę jednostkę i całą linię C.

W jaki sposób taki „płaski naleśnik”, czyli szeroki, płaski kadłub działa? Kanty i duża szerokość zwiększają stabilność pod żaglami przede wszystkim przy kącie przechyłu od 15 do 20 stopni, czyli gdy kil nie zaczyna jeszcze tak mocno działać. Przy projektowaniu podwodnej części kluczowe znaczenie ma pozycja załamania poszycia i na tym właśnie koncentrowali się konstruktorzy – źle dobrane położenie krawędzi może przynieść wręcz negatywne skutki. Z kolei, gdy silny wiatr przechyli jacht, płynie on tak jakby na zawietrznej krawędzi, dzięki czemu zmniejsza się szerokość dynamiczna w linii wodnej, a jacht staje się mniej podatny na działanie fal. Wówczas za moment prostujący odpowiada ciężki kil.

Warto podkreślić fakt uzyskania atrakcyjnej sylwetki jachtu, wyróżniającej się miłymi dla oka proporcjami wysokości nadbudówki do wysokości wolnej burty oraz wielkimi świetlikami w nadbudówce o dość ostrych, lekko klinowatych kształtach. Także trzy wielkie świetliki w każdej z burt dodają sylwetce dynamizmu i elegancji jednocześnie, choć dla uzyskania pełnego efektu warto byłoby dokupić jeszcze teakowy pokład – białe powierzchnie pokładu pokrytego uformowaną w żelkocie fakturą antypoślizgową są na pewno praktyczniejsze, ale nie aż tak efektowne. Dodatkowym atutem jest długi bukszpryt zainstalowany jednak z myślą głównie o bazie do mocowania rolowanych żagli przednich od góry, a od spodu kotwicy – a takie rozwiązane zawsze wysmukla dodatkowo sylwetkę jachtu.

Pokład otoczono seryjnym już dziś rozwiązaniem, czyli laminatowym kołnierzem, który służy jako estetyczny stopreling i jednocześnie wystarczająco szeroka baza pod stójki sztormrelingów, knagi rożkowe i kosze dziobowe oraz rufowe.

Zarówno pawęż jak i dziobnica są praktycznie pionowe, co także stosują dziś wszyscy chyba producenci, ponieważ pozwala to optymalnie wykorzystać długość linii wodnej i pojemność wnętrza. Niemal całą szerokość pawęży stanowi odchylana platforma kąpielowa. Po jej otwarciu uzyskuje się dodatkowo także łatwy i obszerny dostęp do urządzenia sterowego i autopilota – bardzo pomocne rozwiązanie, które widziałem po raz pierwszy.

W jachcie zastosowano jedną płetwę sterową o dużej powierzchni i umiejscowioną dość blisko płetwy balastowej. Producenci odchodzą od stosowania dwóch płetw sterowych w cruiserach, ze względu na większą efektywność jednego steru w większości sytuacji. Kil dostępny jest w dwóch wersjach – standardowej, takiej jak w jachcie testowanym, i skróconej, na płytsze akweny. W tej drugiej wersji kadłub jest mocniej dobalastowany.

Testowany egzemplarz nie miał dostępnego opcjonalnie steru strumieniowego, ale faktycznie w przypadku Bavarii warto się zastanowić nad sensem jego instalacji – o czym za chwilę.

Z innych ciekawostek warto tu zwrócić uwagę na linkę do zwalniania drabinki ratunkowej – poprowadzono ją w dół pawęży aż do samej linii wodnej, żeby osoba za burtą miała możliwość skorzystania z drabinki w sytuacji krytycznej.

Na deku

Poszerzenie kadłuba umożliwiło z „automatu” powiększenie kokpitu, ułatwiające pracę załogi w trakcie rejsu i jednocześnie zwiększające przestrzeń na jachcie po przypłynięciu do portu czy podczas postoju na kotwicy. Dwa szeroko rozstawione koła sterowe nie blokują ciągu komunikacyjnego pomiędzy zejściówką a platformą kąpielową, podobnie zresztą, jak zamontowane do wewnętrznych ścianek kokpitu ławeczki dla sternika – można je podnieść i ustawić tak, by nie przeszkadzały w przechodzeniu. Siedzenia dla załogi oraz dla sternika wyłożono teakiem, i z tego drewna wykonano także wielkie, składane blaty stołu kokpitowego opartego na dwóch nogach ze stali nierdzewnej i wyposażonego w laminatowy postument pod duży wyświetlacz. Wygospodarowano w nim miejsce na dwa schowki, w tym jeden izolowany, który może być traktowany jako pasywna lodówka na wkłady. Warto także dokupić miękkie, obite materace, które – jak przekonaliśmy się na jednej z wystaw jachtowych – dodatkowo jeszcze podnoszą komfort przebywania w kokpicie.

Przy lewym postumencie koła zamontowano przyłącze portowe, żeby sternik mógł łatwiej pamiętać o jego odłączeniu przy odpływaniu. Przy prawym zamontowano – dość nisko, ale wygodnie – manetkę silnika, sterowanie pompą manualną i głośnik. Pod oboma siedziskami wygospodarowano spore schowki, których klapy wspomagane są siłownikami gazowymi przy podnoszeniu.

Wszystkie liny doprowadzono na wierzchu dachu nadbudówki od masztu do dwóch kabestanów i baterii stoperów umiejscowionych przy zejściówce. To dobre rozwiązanie, choć zabrakło mi tego, żeby szoty grota i foka mógł obsługiwać sternik ze swojej pozycji za jednym z kół sterowych. Wówczas jacht mógłby być w 100% operowany przez jedną osobę. Tutaj operowanie linami spoczywało na jednym z członków załogi, przynajmniej przy założeniu, że sternik cały czas stoi przy sterze. Przy zastosowaniu autopilota, a to standardowy element wyposażenia, sternik może też samodzielnie obsługiwać żagle podchodząc co pewien czas do zejściówki.

Przednia część pokładu i dach nadbudówki mogą służyć załodze jako wygodne miejsce do opalania podczas postoju w porcie lub na kotwicy.

W środku

Bavarie zawsze słynęły z przestronnego wnętrza, ale w najnowszych modelach, a szczególnie w kanciastym C42, tej przestrzeni jest jeszcze więcej. W dodatku jaśniejsze kolory mebli, oklein i obić oraz duża ilość światła wpadającego do środka sprawiają, że środek jachtu robi bardzo pozytywne wrażenie. I to nie tylko ogromny salon z dwiema kanapami wokół dużego rozkładanego stołu czy wielka dziobowa kabina armatorska z dedykowaną toaletą (choć można ją zamówić bez tej łazienki, jak w jachcie testowanym). Także rufowe kajuty imponują przestrzenią i wielkością łóżek, jakie się w nich znajdują – obydwie koje w kabinach rufowych mają aż 160 cm szerokości i ponad 200 długości! Nie mam pomiarów innych jachtów w tej klasie, ale to z pewnością jeden z najlepszych wyników dla tej wielkości jednostek.

Model C42 występuje w dwóch podstawowych wersjach zabudowy – z dwiema i trzema kabinami, dostępnymi z jedną lub dwiema toaletami. Egzemplarz testowany miał trzy kabiny i jedną toaletę. Wszystkie kajuty umiejscowiono na jednym poziomie podłogi, co poprawia bezpieczeństwo przemieszczania się. Kabiny są dobrze oświetlone i wentylowane. Wysokość stania w salonie wynosi ponad 2 m, a w innych pomieszczeniach niewiele mniej. Właściwie po całym jachcie mogłem przemieszczać się bez pochylania głowy, a jestem osobą wysoką.

Producent zadbał o to, żeby w tak szerokim wnętrzu znalazły się odpowiednie uchwyty, dlatego już tuż za zejściówką zamontowano pionową poręcz, a dodatkowo poziomą, drewnianą, także przy blacie kambuza. Można też trzymać się zagłębień w suficie i solidnego stołu w salonie.

Duży kambuz w kształcie litery L, umiejscowiony po lewej stronie wnętrza, wyposażono we wszystkie niezbędne udogodnienia, w tym trzypalnikową kuchenkę z piekarnikiem, zawieszoną wahliwie, duże blaty, lodówkę otwieraną od góry i bardzo dużo szafek. Na potrzeby nawigacji morskiej, w przedniej części salonu wydzielono osobny stolik, nad którym zamontowane zostały niezbędne przyrządy nawigacyjne.

Drzwi wszystkich kabin i toalety blokowane są w pozycji otwartej za pomocą dyskretnie umieszczonych magnesów. W wielu miejscach zamontowano także zwykłe, proste wieszaczki na rzeczy osobiste, a w toalecie na sztormiaki. Dostęp do silnika otwiera się po podniesieniu schodni, w czym pomaga dobrze dobrany siłownik gazowy.

Napęd

Bavarię C42 napędzają żagle o dość dużej powierzchni w porównaniu z konkurencją, przy czym za dopłatą można zamówić grota rolowanego w maszcie – i taki właśnie żagiel, bez żadnych listew, ale dobrze trzymający kształt, mieliśmy na jednostce testowanej. Drugim żaglem był samozwrotny fok, dostępny bez dopłaty. Opcjonalnie dostępne są także Code 0 i genaker – coraz popularniejsze na jednostkach turystycznych, a także standardowy fok typu genua.

Żagle te stawia się na standardowo podpartym maszcie z dwiema parami salingów, wantami poprowadzonymi na skraj burt i regulowanym przekładnią ślimakową achtersztagiem. Kabestan do zwijania grota zamocowano standardowo na maszcie pod bomem. Armator zamówił w miejsce standardowo oferowanego 40-konnego diesla jednostkę o mocy podwyższonej do 57 KM, co – jak pokazały pomiary – dało bardzo wysoki komfort pływania na silniku.

Wrażenia z pływania

Pierwsza okazja do testu Bavarii C42 nadarzyła się na początku października 2021 r. na Zatoce Gdańskiej. Warunki mieliśmy niezłe, jak na tę porę roku – po deszczowym poranku mocno się rozjaśniło i po kilku godzinach pojawiło się nawet 10-11 w wschodniego wiatru. Stabilny kierunek pozwalał nam na precyzyjne pomiary prędkości przy różnych kątach do wiatru.

Wiatr do 11 w jaki mieliśmy nie przechylał Bavarii ponad zakres „działania” kantów – czyli większość momentu prostującego generował kadłub dzięki swojej szerokości i kształtowi.  Bardzo jestem ciekaw, jak by się Bavaria zachowywała przy silnym wietrze, ale z relacji innych żeglarzy, którzy na niej pływali wynika, że dalej płynie bardzo stabilnie. To, co wraz z Piotrem odczuliśmy od razu, to wielka precyzja sterowania, jakby małym jachtem typu dinghy, oraz niesamowita zwrotność – po mocnym wychyleniu steru łódź skręca niemal w miejscu. Ponadto, Bavaria szybko rozpędza się po zwrotach i bez większych problemów, przy wietrze 7-8 w, osiąga prędkość nawet ponad 6 w.

Obsługa jachtu też nie sprawia żadnych problemów, i w warunkach testu jedna osoba w zupełności radziła sobie z tym w każdej sytuacji. To ważna cecha dająca możliwość żeglowania samodzielnie w większości występujących na Zatoce Gdańskiej warunków.

Bavaria zapewnia sternikowi mnóstwo przyjemności z żeglowania. Wynika to najprawdopodobniej z faktu, że jest posłuszna i reaguje na każdy ruch sterem, ale także pewnie z tego, że łatwo się nią manewruje bez angażowania załogi – głównie dzięki fokowi samozwrotnemu i łatwemu w obsłudze grotowi.  

W manewrach portowych w nowej marinie Yacht Park w Gdyni jacht znakomicie radził sobie zarówno na niskiej prędkości na biegu w przód jak i płynąc wstecz. Bavarie od zawsze wyróżniały się dobrą zwrotnością, ale C42 jest pod tym względem wzorcowy. Myślę, że jeśli armator nie planuje częstych wizyt w naprawdę zatłoczonych marinach, to rzeczywiście nie ma sensu instalacja steru strumieniowego w tej jednostce.

Podsumowanie

Bavaria C42 jest dowodem na to, że nasza branża wciąż się rozwija i jest w stanie realizować cele nie osiągalne jeszcze 10-15 lat temu. Nie spodziewałem się, że w ciągu tych kilku lat uda się konstruktorom połączyć komfortowe rozwiązania typowe dla jachtów turystycznych z tak dobrymi parametrami nautycznymi i tak wysoką łatwością obsługi i żeglowania. Nawet takie rozwiązania jak grot rolowany w maszcie ulegają ciągłemu rozwojowi a ich efektywność rośnie. Jesteśmy mile zaskoczeni ogromną przyjemnością, jakie daje zarówno żeglowanie Bavarią C42 jak i przebywanie na niej, szczególnie w środku. Naprawdę trudno uwierzyć, że armator zamówił tę jednostkę z typowo turystycznym, niemal czarterowym wyposażeniem, a wrażenia mieliśmy jak z pływania regatówką. Nie jest więc przypadkiem, że to właśnie ten model uzyskał tytuł Europejskiego Jachtu Roku 2021, nadawany przez dziennikarzy renomowanych europejskich magazyn1) żeglarskich. W pełni zasłużył na to prestiżowe wyróżnienie!

Bavaria C42 – dane techniczne:

dł. całkowita (z bukszprytem)12,38 m (12,90 m)
długość kadłuba11,98 m
długość w linii wodnej11,27 m
szerokość4,29 m
zanurzenie kil standard2,10 m
zanurzenie kil krótki (opcj.)1,70 m
masa balastu2698 kg
masa balastu dla kilu krótkiego3011 kg
masa9678 kg
masa z kilem krótkim9991 kg
silnik standard (opcja)40 KM (57 KM)
zbiornik paliwa210 l
zbiornik wody (opcj.)210 l (460 l)
powierzchnia grota (pow. grota rolowanego)53,8 m² (51,2 m²)
pow. foka samozwrotnego46,8 m²
pow. genakera (opcj.)140 m²
pow. Code0 (opcj.)85 m²
wysokość masztu nad KLW20,1 m
kategoria CEA – 10 / B – 12
projektantCossutti Yacht Design
cenaod ok. 158 tys. euro + VAT
więcej: www.yachtsandyachting.pl
(Visited 270 times, 2 visits today)
Tagi: , Last modified: 21 listopada, 2021
Reklama

Partnerzy serwisu

Zamknij